piątek, 18 grudnia 2015

One Direction #13



       To co teraz czułam było nie do opisania słowami. Bolał mnie fakt, że jednak wrócił do Taylor. Może i sama mu to proponowałam, ale nadal boli mnie to tak samo. Kocham go...i zawsze będę, nie ważne czy będzie stał u mojego boku czy u boku Taylor i tak będę go kochać. Dla mnie liczy się to, żeby był szczęśliwy. Wiem...może wydawać się wam, że mówię głupoty, ale taka jest rzeczywistość. Czy nie na tym polega słowo "miłość"? Szczęście osoby którą darzymy tym uczuciem jest ważniejsze niż nasze. I tak właśnie jest teraz...jeśli on jest szczęśliwy to ja też. 


     Od całego wydarzenia minął miesiąc. Tak długi miesiąc może wydawać się niczym przy prawie 3 letniej rozłące. Już kiedy go poznałam, zakochałam się w nim. I właśnie było to jakieś 3 lata temu. Przez ten okres trzech lat, albo ja siedziałam uwięziona przez mojego "ojca", potem w szpitalu, a na koniec on wyjechał w trasę koncertową po całym świecie i jeszcze dodatkowo siedział w Londynie z chłopakami wymyślając nowe piosenki. Tak to wszystko wyglądało w wielkim skrócie. Więc taki miesiąc wydawał się niczym, ale tak niestety nie było. Moje ciało wręcz pragnęło jego dotyku, a serce chciało aby je posklejał. Jednakże wiedziałam, że to jest niemożliwe, on miał Taylor, a ja...no właśnie..ja zostałam sama. 



     Siedziałam właśnie w biurze przeglądając dokumenty dotyczące kolejnego zabójstwa. Była już 12 w nocy, a moja zmiana skończyła się jakieś 2 godziny temu,  ja jednak nadal siedziałam przy biurku i wypełniałam te pieprzone dokumenty. Nic ciekawego. Już od dłuższego czasu co raz częściej spędzałam w pracy nadgodziny. Powód był jeden- nie chciałam spotkać Harry'ego. Wiedziałam, że wracając późno do domu on będzie już spał i się nie spotkamy. To wszystko wyglądało tak: ja wracałam kiedy on już spał i wychodziłam wcześnie nim się jeszcze obudził. Jawnie go unikałam, ale nie chciałam ponownie zobaczyć jego twarzy, która wywoływała we mnie burzę uczuć.

   Przetarłam oczy i odchyliłam się na krześle. Byłam wykończona. Ostatnio spałam po maks 3-4 godziny dziennie. Potrzebowałam snu na który chodź bym chciała, nie mogłam sobie pozwolić. Nie tylko z powodu Styles'a, ale i moja praca na to nie pozwalała. Musiałam być w gotowości przez 24/7, bo nigdy nie wiadomo, co może się stać. Nie wspomnę już o jedzeniu, którego w moim życiu teraz prawie nie ma. Schudłam, było to widać od razu. Ale najbardziej odznaczały mi się żebra. Oczywiście nie miałam zamiaru żeby ktoś to zauważył, więc to dobrze ukrywałam, a całodobowe siedzenie w pracy tylko mi w tym pomagało. Przyznam, że przyzwyczaiłam się do minimalnego spożywania posiłków, po prostu nie miałam na to czasu. Jednak coraz częściej miewałam zawroty głowy i lekkie osłabienia. Zdawałam sobie sprawę z tego, że długo tak nie pociągnę, ale za nim mogłam, to nie zwracałam na to uwagi. Do tego dochodzą jeszcze moje uczucia co do Harry'ego i co mamy?.... Totalnie zjebane życie.
        W pewnym momencie doszło mnie pukanie do mojego gabinetu. Kto do cholery o północy przychodzi na komisariat?! A byłam pewna, że w budynku zostałam sama.


-Wejść. -odpowiedziałam, a drzwi się otworzyły. Jednak osoba, którą tam ujrzałam nie miała prawa tu być. -Czego tu szukasz Harry?



-Chciałem porozmawiać. -jego głos był przepełniony takim smutkiem i rozpaczą, że aż ścisnęło mnie za serce. Jednak pozostałam obojętna.



-Nie mamy o czym. -odwróciłam wzrok od bruneta i zaczęłam dalej wypełniać dokumenty, kompletnie go ignorując



-Ja tak nie uważam. -no tak, cały Styles. On nigdy nie odpuszczał. Nie wie kiedy odpuścić.



-A ja tak, więc z łaski swojej wyjdź z mojego gabinetu i daj mi pracować. -warknęłam ponownie na niego spoglądając



-O ile mi wiadomo, zmianę skończyłaś jakieś dwie godziny temu. -stanął naprzeciwko mnie i skrzyżował ręce na piersi. Cholera jak on w takiej pozycji wyglądał pociągająco...STOP! Nie było tego ostatniego zdania.



-O ile mi wiadomo, powinieneś być w tym momencie w domu i spać obok Taylor, a nie stać tu jak kołek czekający na zbawienie. -odbiłam pałeczkę -I bądź pewny, że takowe prędko nie nadejdzie.



-Ale jak widzisz, stoję tu przed tobą i czekam aż pozwolisz, że wszystko ci wyjaśnię. -westchnęłam i skinęłam głową



-Więc mów, bo nie mam dużo czasu.



-Masz go aż nadto. Powiem ci wszystko, ale nie tutaj. 



-Więc gdzie? -spytałam niepewnie stając



-Zobaczysz. -wyciągnął do mnie rękę, ale z wielkim bólem zignorowałam ją i ruszyłam do wyjścia. Harry poszedł za mną. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz, zrównał ze mną kroku i zaczęliśmy iść w kierunku, który on wskazał. Po jakichś 10 minutach zatrzymał się i odwrócił twarzą do mnie.



-Co? -spytałam kiedy przez dłuższy czas się nie odzywał



-Zawiążę ci oczy, dobrze? -w co on gra??



-A jeśli się nie zgodzę? -spytałam retorycznie



-I tak to zrobię. -odpowiedział z cwaniackim uśmiechem. Wyciągnął z kieszeni jakąś chustkę i zawiązał mi nią oczy. Nic nie widziałam.



-Widzisz mnie?



-Nie. -miałam ochotę przewrócić oczami, ale z racji tego, że miałam je zamknięte, nie mogłam. Poczułam jak Loczek łapie mnie w talii i zaczyna dokądś prowadzić. W momencie kiedy jego dłonie dotknęły mojej skóry, nie ważnie, że przez materiał, po moim ciele przeszły przyjemne dreszcze. Szliśmy już dosyć długo i zaczynałam się niecierpliwić. -Długo jeszcze będziesz mnie tak ciągnął? Jest po północy, a ja idę gdzieś, nie wiem gdzie z zawiązanymi oczami i największym dupkiem na świecie. Czy powiesz mi dokąd idziemy?



-Zaraz zobaczysz. I jak ty mnie nazwałaś? 



-Największym dupkiem na świecie. -nie skomentował tego. Jedyne co zrobił to westchnął i się zatrzymał.



-Zanim ci rozwiążę oczy, obiecaj mi, że wysłuchasz mnie do końca. Potem jeśli tylko będziesz chciała, puszczę cie wolno i więcej ci się na oczy nie pokażę. Obiecujesz? -jego głos był taki smutny i przygnębiony. Nie potrafiłam mu odmówić.



-Obiecuję. -poczułam jak chustka spada z moich oczu, a mnie pokazuje się widok zapierający dech w piersiach. Staliśmy nad jeziorem w którym odbijał się księżyc, a na molo stał stolik ze świecami. To wyglądało tak pięknie. -Czy ty...



-Tiaa... reszta mi trochę pomogła, ale zaraz ci wszystko wyjaśnię. Chodź siądziemy. -mimo tego, że byłam zła i zmęczona, to czułam się jak w bajce, jakby to był najpiękniejszy sen w moim życiu i wiem, że to nie przez późną porę czy pięknie wyglądający stolik na tle jeziora, ale to przez osobę którą kocham ponad wszystko. Przez Harry'ego. I wiem, że nie ważne co mi teraz powie, ja wybaczę mu wszystko. Mówią, że miłość jest ślepa i ja się z tym kłócić nie będę. Sama pewnie zaraz to potwierdzę.

            Kiedy usiedliśmy przy stoliku, podeszli do nas....Lou i Niall?! Przebrani za kelnerów...


-Proszę, o to wasz posiłek. Życzymy smacznego. -widziałam jak Niall'owi chce się śmiać, chociaż pewnie nie mniej niż mnie, ale ze względu na to, że Harry nie wyglądał jakby, to go bawiło, nie roześmiałam się. Widziałam w jego oczach niepewność i strach. Ale strach przed czym?



-Harry? Co jest? Wyglądasz jakbyś mi miał zaraz paść tutaj na zawał. -widziałam jak nabiera powietrza w płuca i podnosi na mnie wzrok



-Wtedy na moście... Kiedy... No jak tam stałaś... Nie potrafiłem sobie wybaczyć, że przeze mnie, ty... Ugh.. Wiesz o czym mówię... Bałem się... Tak bardzo bałem się, że kiedyś mogę cię stracić przez swoją głupotę... To ja zawsze chciałem cię chronić, a wyszło na to, że jeszcze cię zraniłem... Nie potrafiłem sobie z tym poradzić. Nie docierało do mnie nic... Ja nie mogłem cię zrozumieć, nie potrafiłem pojąć, dlaczego nie chciałaś mi powiedzieć? Dlaczego chciałaś mnie chronić? Ale teraz już rozumiem, rozumiem wszystko... I nie ważne czy będziesz tego chciała czy nie, ja i tak zawsze będę obok ciebie, strzegąc cię przed całym złem na tym świecie. Ja... ja nigdy nie wróciłem do Taylor. Chciałem po prostu, żebyś ty tak myślała. Prawdą jest, że dałem jej drugą szansę, ale już nie jako swojej dziewczynie, ale jako przyjaciółce. Zrobiłem to po to, żebyś nie przeszkodziła mi w tym co planowałem... -chwilowo przerwał, a ja nie mogłam uwierzyć w to co mówi


-O czym ty... 

-Pozbyłem się wszystkich twoich wrogów. Sama powiedziałaś, że to najbardziej cię trzymało przy tym, żeby się ze mną nie związać. Poprosiłem Max'a żeby pomógł mi wyłapać  wszystkich. Teraz aktualnie wszyscy siedzą w areszcie w Londynie i czekają na proces.

-Do czego zmierzasz? -zaczęłam się w tym gubić

-Chodzi mi o to, że... kocham cię jak nikogo innego na świecie i byłbym największym szczęściarzem gdybyś dała mi jednak szansę i została moją dziewczyną. Oczywiście zrozumiem, jeśli nie czujesz już do mnie tego co ja. Uszanuję to, tylko błagam nie odtrącaj mnie już więcej. -w tym momencie Harry wstał i ukląkł przede mną, łapiąc mnie za dłonie i całując je ze łzami w oczach. Na ten widok nie potrafiłam nie dać mu szansy.

-Harry, moje uczucia się do ciebie nigdy nie zmieniły. Nawet wtedy, na moście, kiedy spytałeś czy cię kocham. Kochałam, tylko wiedziałam, że to w tamtym momencie nie miało prawa bytu. Teraz też cię kocham, ale nie chcę skakać od razu na głęboką wodę. Zostańmy na razie przyjaciółmi. Nie mówię, że na tym się skończy, ale na chwilę obecną potrzebuję czasu. Muszę to wszystko przemyśleć. -widziałam jak na jego twarzy pojawia się uśmiech, a oczy zaczynają błyszczeć ze szczęścia. Ten widok utwierdził mnie w przekonaniu, że jednak dobrze postąpiłam.

-Dziękuję, dziękuję, dziękuję!! -podniósł się i wziął mnie w ramiona mocno do siebie tuląc. Ten gest sprawił, że na moje policzki wstąpił rumieniec. -Chodź. Zjedzmy to zanim do końca wystygnie, bo inaczej Liam mnie zabije, że się namęczył, a nawet nie spróbowaliśmy. -zaśmiałam się i zaczęłam pałaszować spaghetti z mięsem. Nawet nie pamiętam kiedy ostatnio jadłam coś  równie dobrego.

-Muszę powiedzieć Liam'owi, że teraz to on mi będzie gotował, bo to jest przepyszne! -Harry wybuchł śmiechem, a ja mu zawtórowałam. Mam nadzieję, że teraz to wszystko pójdzie w lepszym kierunku.

-Mhm...Paula?

-Co?

-Weź sobie jutro wolne. Ciągle tylko pracujesz i pracujesz. Zamęczysz się. A po za tym, nie tylko ja się za tobą stęskniłem.

-Nie wiem czy mi się uda, ale spróbuję. -uśmiechnęłam się lekko do Loczka. Perspektywa jednego dnia wolnego bardzo mi się spodobała. Będę musiała tylko poinformować o tym Arona, żeby nie myślał dlaczego nie ma mnie w robocie. Chociaż i on mi już od dłuższego czasu bębni, że powinnam sobie zrobić wolne. -Rano zadzwonię do Arona.

-Arona?

-Kolega z pracy. Można powiedzieć, że to moja prawa ręka. Coś czuję, że nawet nie będę musiała go dużo prosić o to czy mogłabym sobie zrobić jeden dzień wolnego, bo sam mi już o tym bębni od jakiegoś czasu. 

-Jeden dzień bez ciebie przecież sobie poradzą. Nawet ty czasami potrzebujesz odpocząć. Nie jesteś maszyną.

-Może i nie maszyna, ale dobry pracownik.

-Nawet dobry pracownik kiedyś się męczy więc robisz sobie jutro wolne i wyciągamy cię gdzieś jutro. I bez żadnego wykręcania się. -pogroził mi palcem

-Tak tato. Zgodzę się na wszystko. -kurcze, nawet nie przypuszczałam, że będzie mi się z nim tak dobrze rozmawiało. Chyba tęskniłam za nim bardziej niż mi się wydawało. 

******************************************************************************************

Z racji tego , że jestem chora i mam więcej czasu na pisanie, rozdział dodaje dużo wcześniej niż planowałam i nie wykluczone, że jak tylko będę miała siłę i wenę, to do końca weekendu pojawi się jeszcze jeden rozdział. Ewentualnie dwa xD

Dziękuję wszystkim którzy to czytają i komentują. Miłe jest to i motywujące. Było by mi jeszcze bardziej miło gdyby każdy kto tu wchodzi i czyta, zostawił po sobie nawet anonimowy komentarz. To motywuje i sprawia, że ktoś docenia jednak moją pracę :)

Pozdrawiam wszystkich czytających
Infinity^^

9 komentarzy:

  1. Z początku byłam zdezorientowana i na głos powiedziałam "a to suka" ... Jak do cholerki jasnej PAULINA mogła być tak chamska dla Harrego. Aż wyobraziłam sobie jak moja pięść spotyka się z jej buźką. Jednakże Harry zachował się tak cudownie ! (JAK MOGŁA NAZWAĆ GO DUPKIEM?)Fajny rozdział ,jednak moim zdaniem krótki. Nie będę kwestionować tego ,że skoro jesteś chora to powinnaś coś tu jeszcze dodać by rozdział był dłuższy ,gdyż Ty sama doskonale wiesz ,jak gdzie i kiedy ma się skończyć.
    Czekam na kolejne bo fajnie się rozkręca.
    Pozdrawiam. x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha lepiej bym tego nie ujęła xD
      Dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  2. Leżę teraz w szpitalu i bardzo się nudzę, a w ręce wpadło mi twoje ff i muszę przyznać, że miło mi się je nadrabiało. Jestem teraz na bierząco i szczerze mówiąc jestem zauroczona fabułą, postacią Harry'ego i tym jak rozkręca się akcja. Czekam na następny rozdział, mam nadzieję, że pojawi się jak najszybciej! Życzę weny! Przy okazji zapraszam na moje dość nietypowe fanficion o Harrym until-dawn-fanfiction.blogspot.com i nie obrażę się jeśli poinformujesz mnie też tam o nowym rozdziale x

    OdpowiedzUsuń
  3. Leżę teraz w szpitalu i bardzo się nudzę, a w ręce wpadło mi twoje ff i muszę przyznać, że miło mi się je nadrabiało. Jestem teraz na bierząco i szczerze mówiąc jestem zauroczona fabułą, postacią Harry'ego i tym jak rozkręca się akcja. Czekam na następny rozdział, mam nadzieję, że pojawi się jak najszybciej! Życzę weny! Przy okazji zapraszam na moje dość nietypowe fanficion o Harrym until-dawn-fanfiction.blogspot.com i nie obrażę się jeśli poinformujesz mnie też tam o nowym rozdziale x

    OdpowiedzUsuń
  4. "Głupie słowo" - tak jak prosiłaś ;)
    Rozdział jest mega, tylko tyle moge napisac, bo sama wiesz ze nie jestem dobra w pisaniu komentarzy :D Czekam na next ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, a najlepsze jest to, że to "głupie słowo" mnie bardzo zadowoliło :P I znam cię aż za dobrze xD Wiem o tobie wszystko... jak strasznie to zabrzmiało O.o haha tak psychopatycznie ^^

      Usuń
    2. Żebyś wiedziała - zaczynam sie ciebie bać... :))

      Usuń
    3. Oj nie przesadzaj :D... chodź...nie, jednak się bój :P

      Usuń