środa, 4 listopada 2015

One Direction #7



Niall POV:


           Obudziłem się w nieznanym mi pomieszczeniu. Sterylne białe ściany, szare meble i kroplówka obok mojego łóżka.
Strzelam, że jestem w szpitalu. Ale do kurwy, dlaczego?!
Miałem rękę w gipsie i stopę w jakimś bucie, a na ciele powpinane tysiące kabelków. Chciałem wiedzieć co się stało więc próbowałem odpiąć z siebie te wszystkie kable. Nagle do pokoju wszedł Zayn z Alex.

-Co ty do kurwy wyrabiasz?! - krzyknęła Alex. -Wczoraj prawie umarłeś! A teraz co?! Chcesz umrzeć?! - krzyczała brunetka i podbiegła do mnie przypinając z powrotem dwa kable. Patrzyłem na nią zdezorientowany, nie mogąc wydusić z siebie ani słowa.
"Wczoraj prawie umarłeś".
Kurwa, co tu się dzieje? 

-Wczoraj prawie umarłem?- zapytałem, bardziej jakby siebie. Alex westchnęła, a Zayn usiadł na krześle obok mnie.

-Pamiętasz, że byliśmy na imprezie?- zapytał Zayn, na co przytaknąłem.
Pamiętam, że nieźle się upiłem. 
Ale nie na tyle, żeby nie pamiętać jak tańczyłeś z Alex debilu.
Tylko tyle...

-Wtedy... Przyszedł Max i zaczął dobierać się do Pauli

-Twojej siostry - przerwała mu Alex, patrząc mi prosto w oczy z żalem. Spuściłem wzrok patrząc na kołdrę, jakby nagle stała się bardzo ciekawa...

-Tak... Próbowałeś jej pomóc i zacząłeś się bić z Max'em. Nieźle ci dokopał i wylądowałeś tu. Od razu trafiłeś na salę operacyjną, potrzebowałeś krwi... Nikt nie miał takiej grupy krwi jak ty, sprawdzaliśmy... Wszyscy, oprócz Pauli, która okazała się być twoją siostrą i która uciekła ze szpitala i nikt nie wie gdzie jest. - powiedział wszystko na jednym oddechu Zayn

-Kurwa...- wydusiłem z siebie.  Siedzieliśmy przez chwilę w ciszy, kiedy Alex nagle wstała.

-Gdzie idziesz?-zapytał Zayn i chwycił ją za rękę zatrzymując ją. Mój wzrok zatrzymał się na ich dłoniach.

-Nie wiem, mam dość... - odparła zmęczona powstrzymując łzy.

-Idę z tobą. -odparł szybko mulat, wstał z krzesła i skierowali się w stronę drzwi
-Na razie, Niall. - pożegnała się Alex, a ja jej pomachałem.
Kurwa.



              Minął tydzień od tego całego zamieszania. Leżałem w salonie oglądając jakieś gówniane reality show, kiedy usłyszałem zbliżające się głosy Alex i Harry'ego.

-I? Wiecie już coś? - zapytałem. Od imprezy, albo raczej szpitala Paula nie wróciła. Pokiwali przecząco głowami i usiedli koło mnie.

-Byliśmy u detektywa... Ale gdy dowiedział się, że Lewandowska jest wplątana w mafię odmówił jakiejkolwiek pomocy. - rzekł Hazza.

-Kurwa - westchnąłem.

-Znajdziemy ją... Musimy ją znaleźć - powiedziała Ola ze łzami w oczach. Harry przytulił ją i tak leżeli oglądając ze mną tv show.
Sorry Harry, od trzymania za rączkę i przytulania jest Zayn'a. Więc, bądź tak łaskaw i ją kurwa puść. 
Leżeli tak dobre 10 minut kiedy kapnąłem się, że usnęli. Uderzyłem (trochę mocniej niż zamierzałem) nogą, tak, tą w bucie ortopedycznym Hazzę w głowę.

-Co do kurwy?!

-Sorry, to przez przypadek - odparłem. Alex obudziła się i odlepiła od bruneta, a na mojej twarzy zagościł mały uśmiech zwycięstwa.

-Wiecie co? Jeżeli detektyw nie podejmie się tego zadania, to my się go podejmiemy. Przynajmniej ja...- powiedział Harry

-Co masz na myśli? - zapytała Ola.

-No właśnie? - dodałem swoje 3 grosze.

-No po prostu MY jej będziemy szukać. Jak myślicie gdzie może być?- zapytał Hazza z zamyślonymi wzrokiem.

-Nie wiem, Harry. Nie znam jej dobrze, choć jest moją siostrą...- odpowiedziałem.

-Ale ja tak. Tylko że.. nie mam pojęcia. Nie miała tu nikogo prócz mnie... Chociaż mam pewien pomysł - powiedziała, a jej oczy dosłownie zabłysły. -Polska.
Dyskutowaliśmy na ten temat godzinę i uzgodniliśmy plan.

-Okej, więc tak. Jeśli Pauli nie będzie w Polsce, a jej ojciec dowie się że uciekła, będzie...piekło. Więc Alex przebierzesz się, wyfarbujesz, wymalujesz... wiesz o co mi chodzi.  Pójdziesz do domu Lewandowskich "przeprowadzić ankietę". Zapytasz o ich córkę i wtedy prawda wyjdzie na jaw. Co wy na to?- zapytał Harry.

-Plan jest mega, tylko że moje zdolności aktorskie są... niezbyt dobre - odparła Alex

-Taa, zauważyłem - wypaliłem, czego od razu pożałowałem.

-Hej! Co masz na myśli?! - oburzyła się dziewczyna i uderzyła mnie w ramię. Zaśmiałem się.

-Po prostu nie umiesz kłamać - powiedziałam, a ona strzeliła minę i wzruszyła ramionami.

-Dobra, uspokójcie się. Alex dasz radę. Idź dziś do fryzjera, przefarbuj się i jutro rano lecimy do Polski - powiedział spokojnie Harry, na co dziewczyna przytaknęła.





Czekałem w salonie na Olę, która przygotowywała się do wyjścia. Miałem z nią iść do fryzjera, tylko że ona jeszcze o tym nie wiedziała... Zeszła na dół razem z Hazzą. Miała na sobie czarne spodnie z dziurami, szarą koszulkę i czarną ramoneskę.
Wow.
Owinęła się szalem i ubrała czapkę.

-Gotowa?- zapytałem. Spojrzała na mnie swoimi pięknymi oczami...

-Tak, a co?

-Bo idę razem z tobą - odparłem, oczekując na jej reakcję.
Jest bardzo nieśmiała.
Ale lubię to.

-Ze złamaną stopą? Powodzenia - zaśmiała się.

-Dam sobie radę - rzekłem pewny siebie. Wzruszyła ramionami, co uznałem za odpowiedz "Niall, proszę chodź ze mną".

Po drodze do fryzjera wstąpiliśmy do starbucks'a. 

-Lubię swoje włosy - powiedziała nagle Alex robiąc smutną/komiczną minę.

-Ja też je lubię - wypaliłem.
Kurwa, Niall trzymaj język za zębami.
Dziewczyna zaczerwieniła się ale nic nie odpowiedziała.

-Ale czego się nie robi dla przyjaciółki, prawda? 

-Prawda - odparła z uśmiechem.

            Czekaliśmy już u fryzjera. Ola bawiła się swoimi włosami, jakby ciesząc się ostatnimi chwilami z nimi. Gdy nadeszła jej kolej, popatrzyła na mnie smutnym wzrokiem i udała płacz. 

-Jesteś beznadziejną aktorką - powiedziałem, a ona zaśmiała się i dała mi kuksańca, na co się uśmiechnąłem. 

-To co robimy?- zapytała fryzjerka.

-Chcę zmienić kolor, tylko nie wiem na jaki...i obciąć - odparła brunetka. 

-Blond - zasugerowałem.
-Oo tak, w blondzie będzie ci ślicznie - powiedziała fryzjerka, na co Alex się zgodziła. 
           Po kilku godzinach czekania, Alex w końcu wstała z krzesła.
O mój pieprzony Boże.

-I jak?- zapytała ze smutną miną.

-Wow. Wyglądasz pięknie - odparłem choć chciałem wykrzyczeć, że jest najpiękniejszą dziewczyną na świecie. 

-Dzięki - odpowiedziała rumieniąc się.





Alex POV:

               Obudził mnie podekscytowany głos Hazzy. Dziś był TEN dzień. 

-Mam dla ciebie strój - powiedział Harry i pokazał mi sukienkę.

-Ymm... Harry, nie ubiorę się w to - powiedziałam, ledwo patrząc na oczy. Może i byłam zaspana ale widziałam, że ta sukienka jest cholernie obcisła. A ja jestem gruba, więc odpada.

-Czemu nie?!

-Bo jest obcisła, a ja jestem gruba - odpowiedziałam szczerze.

-Kurwa Ola, ty się słyszysz?- zapytał, na co przytaknęłam cała czerwona.
Po co mu to mówiłam?! Ja pierdolę.
On nie wie jak to jest być w moim ciele.
W moim grubym ciele.

-Sorry Harry, ubiorę coś innego - powiedziałam z lekkim uśmiechem, na co westchnął i wyszedł z pokoju. Gdy tylko to zrobił schowałam się pod kołdrę i zaczęłam cicho szlochać.


              Godzinę później byłam już gotowa. Tylko nasza trójka wiedziała o planie. Woleliśmy nie martwić Zayna, Liama i Louisa ponieważ mają już dosyć dużo na głowie. 

-Możemy jechać - powiedziałam, gdy zeszłam na dół. Ubrałam czarną bluzkę i białą rozkloszowaną spódniczkę. Włosy wyprostowałam i wykonałam dość mocny makijaż. Myślę, że wyglądałam jak całkiem inna osoba. 



POLSKA

                   Stałam przed drzwiami domu Lewandowskich. Serce waliło mi jak oszalałe. Harry i Niall siedzieli na ławce nie daleko domu, więc wszystko widzieli. 
Zapukałam do drzwi, głośno przełykając ślinę i modląc się w duchu, aby pan Lewandowski mnie nie poznał.

-Dzień dobry. Nazywam się Aneta Musierowicz. Przyszłam do państwa w celu przeprowadzenia ankiety. Czy mogę?- powiedziałam wszystko, pewnie czerwieniąc się jak burak.

-Dobrze, ale nie mam dużo czasu - mężczyzna przytaknął.

-Oczywiście, postaram się ją przeprowadzić jak najszybciej. Czy mieszka pan sam?- zapytałam z sercem w gardle.

-Nie, mam żonę i córkę.

-Czy córką jest pełnoletnia? -Jezu, zaraz zejdę tu na zawał.

-Tak... Przepraszam o czym ta ankieta jest?

-O relacjach rodzinnych, sąsiedzkich itp. rozumie pan?- odpowiedziałam z uśmiechem, na co on tylko przytaknął.
Boże, jaki on tępy.

-Czy pańska córka miesza z wami?

-Nie. Jest w Anglii.

-Czyli nie ma jej teraz w domu? - zapytałam, a moje serce prawie stanęło.

-Nie. Co to za pytanie?!- oburzył się.

-Normalne - powiedziałam wywracając oczami. -Przepraszam, już późno muszę iść. Do zobaczenia!- rzekłam i odeszłam jak najszybciej.

            Podeszłam do chłopaków, którzy czekali na ławce. Unieśli brwi, a ja z ogromnym smutkiem pokiwałam przecząco głową...W moim sercu zagościła, znana mi przyjaciółka - depresja. Ale gdy zobaczyłam minę Hazzy, serce pękło mi na tysiąc kawałków, a pustkę po nim zastąpił żal, smutek i rozsławiona w ostatnim czasie depresja...


******************************************************************

Może na początek powiem, że nie jest to rozdział mojego autorstwa. Pracowała przy nim moja przyjaciółka, dla was może być Mrs. Horan :D Ja tylko poprawiłam dostrzeżone przez siebie błędy i to cała moja...pięciominutowa praca :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz