środa, 14 października 2015

One Direction #3



               Rano obudziłam się z mega potwornym kacem. Nic dziwnego. Po dwóch latach nie brania prochów, to normalka. Gorzej, że miałam ochotę znowu się naćpać, a nie chciałam tego. Wczoraj po prostu nie widziałam innego rozwiązania. 


             Ledwo żywa wstałam z łóżka i na chwiejnych nogach poszłam na dół, gdzie słyszałam rozmowy dochodzące z kuchni. Kiedy mnie zauważyli od razu się uciszyli. Pewnie Alex ich ostrzegła, że moja głowa będzie jak bomba atomowa.



-Dobry. -powiedzieli równo



-Mhmm...Dobry. -mruknęłam nie wyraźnie i zrobiłam sobie mega mocną kawę



-Jak się czujesz? -spytała Ola mimo, że dobrze wiedziała



-Nie zadawaj głupich pytań. Dobrze znasz odpowiedź. -irytowała mnie, tylko nie wiem dlaczego. Dostałam sms'a:



~Pamiętaj co ci mówiłem księżniczko. Należysz tylko do mnie. A i jak tam twoja głowa? ~ od razu odpisałam



~Pamiętam i nigdy do ciebie nie należałam. A co do mojej głowy, to nie powinno cię obchodzić.~ wysłałam i schowałam telefon do kieszeni. Kiedy przyszła kolejna wiadomość, nie otwierałam jej. Miałam go wyżej uszu.



-W szafce w łazience są proszki na głowę. Powinny pomóc. -poinformował Liam



-Nie pomogą. -westchnęłam -Dopóki we krwi mam prochy, to tylko kolejna ich dawka złagodzi ból. Czyli bez brania narkotyków głowa będzie mnie boleć dobry cały dzień.



-Powiedz mi, że nie ciągnie cię do powtórki z wczoraj. -Alex patrzyła na mnie z błaganiem w oczach. Ja tylko spuściłam głowę i przygryzłam wargę. -Odpowiedz. -zażądała



-Ja...Wybacz...-powiedziałam i chciałam wyjść z kuchni, ale nie pozwoliła mi



-Nigdzie nie idziesz. Nie pozwolę ci znowu ćpać. Nie chcę, żebyś przeszła kolejny raz, to co dwa lata temu.



-Nie masz na to wpływu. Ani ty, ani nikt inny, a tym bardziej ja. Pamiętasz, co powiedział lekarz z działu odwykowego? Jeśli spróbuje chociaż raz, już nie przestanę. I wiem, że naćpam się znowu i znowu i znowu. Zaczęło się od Niego, a skończy się na wąchaniu kwiatków. -powiedziałam obojętnie



-Nie mów tak! Dasz radę. Musisz dać. -miała łzy w oczach



-Tylko, że ja nie wiem czy chcę przestać. 



-Chcesz. 



-Nie pozwolimy ci umrzeć. Jeśli będzie trzeba, to zrobimy to siłą. -usłyszałam głos Harry'ego



-To nic nie da. -byłam przy swoim



-Da. Przechodziłem przez to samo. Gdyby nie chłopaki, to pewnie już leżałbym w drewnianej puszce pod ziemią.



-Co? -nie mogłam w to uwierzyć



-To prawda. On i Niall byli w przeszłości ćpunami. Mało im brakowało do zdechnięcia. Nie pozwoliliśmy im na to, byli naszymi przyjaciółmi, a przyjaciół się nie zostawia. -Louis był pewny tego co mówi, ale niestety ja miałam gorzej niż oni myślą



-Alex powiedz im, jak było ze mną. Ja nie mam na to ochoty i siły, a oni muszą zrozumieć, że dla mnie nie ma ratunku. -poprosiłam i poszłam na górę.



Alex pov:



-Co masz nam powiedzieć? -pytanie Niall'a sprowadziło mnie na ziemię



-Chodzi o to, że może i wam się wydaje, że Pauli można pomóc, ale nawet nie wiecie jak bardzo się mylicie. -westchnęłam



-Do rzeczy Alex, do rzeczy. -ponaglał mnie Zayn



-Fuck... Wczoraj się naćpała pierwszy raz po dwóch latach. Lekarz ostrzegał, że jeśli chociażby raz narkotyki dostaną się do jej krwi, ona nie przestanie. Nie pomoże nawet odwyk.



-Co? A..Ale jak to? -Harry jak i reszta nic nie mogli z tego zrozumieć



-Mając 15 lat, Paula miała chłopaka, Max'a. Wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że był narkomanem i czego nie powiedział Pali, szefem mafii.



-O kurwa.. -wymsknęło się Niall'owi



-Kiedy Paulina się wszystkiego dowiedziała, porwał ją. Przez kurwa rok przetrzymywał ją, faszerował prochami i jednocześnie szkolił tylko po to aby pomogła jego organizacji. Po czasie tak się stało. Zaczęła współpracować z mafią. Można powiedzieć, że była najlepsza.



-Robiła to dobrowolnie? -Liam jak zawsze spostrzegawczy



-Nigdy tego nie robiłam z jakiegoś widzi mi się. -do kuchni weszła moja przyjaciółka -Robiłam to tylko dlatego, że dostawałam prochy. Jeśli tylko mogłam je dostać, robiłam wszystko czego sobie zażyczył. -jej głos był tak wypruty z emocji, zupełnie jak nie moja dawna przyjaciółka



-Potrafisz walczyć itp.? -no tak, Zayn'a interesuje właśnie to. Ale nie dziwię mu się, też najpierw o to pytałam, jak ją odzyskałam.



-Radzę ci nie nadepnąć jej na odcisk, bo wylądujesz na OIOM'ie. -mruknęłam



-No to nici z moich planów. -udawany płacz bruneta wyglądał bardzo realistycznie. 



Paula POV:



-Jakich planów? -udawałam, że nie wiem o co mu chodzi



-No wiesz, że może bym cię tak... -momentalnie mu przerwałam



-Przecież wiem o co ci chodzi  idioto. -zaśmiałam się



-Uff..A już myślałem, że karzesz mi powiedzieć, że chciałbym cię przelecieć. -ja go chyba zabije. Moja twarz w tym momencie musiała wyglądać jak pomidor.


-Nie przeginaj Zayn. -warknął Harry O.o O kurwa, a temu o co kaman?

-Daj spokój Hazz. Nic złego nie robi. -zaczęłam go bronić. Zastanawiam się czy dlatego, że Malik nic złego nie robił czy dlatego, żeby odtrącić Styles'a od siebie? Harry tylko prychnął i poszedł do siebie. 

-Dobra ludzie, mam pomysł. -oświadczył Louis

-Jaki? -zainteresował się Liam

-Co powiecie na to, żeby iść wieczorem do klubu? 

-Ta... -zaczęłam ale Alex mi przerwała

-Nie. Paula nigdzie nie idzie. -wkurwiłam się. Dobrze wiedziałam dlaczego się nie zgadza.

-Nie masz prawa mi niczego bronić, nie jesteś moją matką. Z resztą. Nawet matki bym nie posłuchała. -syknęłam w jej stronę

-Co się z tobą dzieje? Jak byłyśmy w Polsce, nie kłóciłyśmy się, ty nie ćpałaś i nie buntowałaś się.

-Wiesz... Jest coś czego ci nie powiedziałam... -spuściłam głowę

-C..co?! -szok na jej twarzy świadczył sam o sobie, że ją zraniłam

-Alex..Ja, chciałam ci powiedzieć, a...ale nie mogłam. -wyszeptałam

-I, i dlatego taka jesteś? Dlatego ciągle się ze mną kłócisz? -próbowała pojąć

-Powiedzmy. Jestem zła na rodziców, że nie powiedzieli mi wcześniej czegoś. Nigdy im tego nie wybaczę. -po moich policzkach spłynęły łzy

-Nie potrafisz sobie z tym poradzić prawda? -pokiwałam tylko potakująco głową. Może i Ola nie wiedziała o co chodzi, ale nie naciskała i starała się mi pomóc. To jest prawdziwa przyjaciółka. Zaczęłam płakać. Niall podszedł i mnie przytulił, a ja wtuliłam się w niego mocno. Pamiętam jeszcze, że usiadł na kanapie, a mnie pociągnął na kolana. Reszty nie wiem, bo zasnęłam.

Niall POV:

          Domyślam się o co może jej chodzić. No cóż, nie dziwię się, że nikomu nie powiedziała. Zabronili jej. Eh...Muszę coś z tym zrobić, bo oszaleję.

-Ej! Idę zanieść ją do pokoju, bo zasnęła. -oznajmiłem i wstałem z blondynką na rękach. 

            Kiedy położyłem ją na łóżku, moją uwagę przykuło zdjęcie na komodzie. Widniała na nim cała rodzina Pauli. Na tym zdjęciu była taka szczęśliwa, ale i tak widać na nim działanie narkotyków. Mimo to i wtedy wyglądała ślicznie. 
             Odłożyłem zdjęcie i wyszedłem po cichu z pokoju. Skierowałem się do Harry'ego. Zapukałem do drzwi. Kiedy nie usłyszałem odpowiedzi, nacisnąłem klamkę. To co zobaczyłem wywołało u mnie szok. Harry Styles, ten który ma najsilniejsze nerwy z nas wszystkich, ten opanowany chłopak, który jest wiecznie uśmiechnięty....płakał.

-Wszystko w porządku stary? -spytałem, podchodząc do niego

-Taa...Nie, nie wiem. -odpowiedział i popatrzył na mnie załamany. Ten ból w jego oczach sprawiał, że sam poczułem ból w sercu.

-Co jest? -usiadłem obok niego

-Nie wiem. Nie wiem już nic. Co ja mam zrobić? Ciągle robi wszystko, żeby mnie od siebie odsunąć. -wyszeptał

-Eh... posłuchaj. Postaram się coś wyciągnąć od Alex, ale musisz mi odpowiedzieć szczerze. -Hazz kiwnął tylko głową -Kochasz ją?

-Niall. Kocham ją ponad wszystko. -powiedział pewnie patrząc mi w oczy

-Obiecuję, że postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, ale przysięgnij, że nigdy jej nie zranisz. -powiedziałem poważnie

-Przysięgam. Nie mógłbym jej zranić, sam wiesz, że wiem jak to boli. Kiedy Taylor mnie zdradziła, nie potrafiłem się pozbierać. Ale kiedy pierwszy raz zobaczyłem Paulę, ból jakby minął. Na chwilę zapomniałem o Taylor, była tylko ona. Zrozumiałem, że to na nią czekałem całe życie, że tylko Paula może sprawić, że będę szczęśliwy do końca świata. Więc jak mógłbym ją zranić? Jak na razie, to ona rani mnie. -spuścił głowę

-Może ma jakieś powody. Ale pogadam z Alex, najwyżej z Paulą. Na pewno znajdziemy wyjście z tej sytuacji. -oczy Harry'ego od razu napełniły się nadzieją, a na twarzy zagościł uśmiech. Dla takiego widoku, warto się pomęczyć.

**************************************************************************

Jest rozdział :D Mam nadzieję, ze się podobał :*

Czytasz----> Komentujesz :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz