niedziela, 4 października 2015

One Direction #2


             Nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. One Direction zaproponowało nam współpracę!!! Nigdy bym nawet o tym nie marzyła.


-Pojedziemy do nas i tam wszystko wam wyjaśnimy. -poinformował nas Louis



-Ok. -odpowiedziałyśmy równocześnie.



             W jakieś 20 minut przyjechaliśmy pod posiadłość chłopaków, a pół godziny później już wszystko wiedziałyśmy.



-Jakieś pytania? -zapytał Zayn po swoim monologu



-Ja mam jedno. -po tych słowach zadzwonił mi telefon -Czekajcie muszę odebrać. -dalej siedząc popatrzyłam na wyświetlacz



-Kto to? -spytała Alex



-Moja kuzynka. -dziwne. Przed wyjazdem miałyśmy dogadane, że dzwonimy do siebie tylko w ważnych sprawach. Nie ma mnie dopiero drugi dzień i już się coś dzieje?! Miałam się tego dowiedzieć.



~Hey. 



~Paula musisz mi pomóc. -usłyszałam płaczliwy głos Emmy, popatrzałam na Olę ze zmarszczonymi brwiami



~Co się stało? Dlaczego płaczesz? -serio się przestraszyłam 



~Ja...N..No bo, ja...-jąkała się przez co nie mogła z siebie nic wydusić



~Uspokój się i zacznij od początku. -Widziałam nic nie rozumiejące miny chłopaków. Przecież nie znają polskiego.



~Jestem w ciąży. -wypaliła, a ja wybuchłam śmiechem



~I dlatego jesteś zapłakana? Przecież, to cudownie! -ucieszyłam się



~Ale jak ja to powiem Sebastianowi?!



~No normalnie. Zobaczysz, że się ucieszy. Sam ma 25 lat ty masz 23. To najlepszy czas na dzieciaki. Zamiast płakać, uśmiechnij się. -sama śmiałam się jak głupia do sera



~Jesteś wspaniała. Dziękuję. 



~Nie ma sprawy. Narka, bo jestem trochę zajęta. 



~Pa. -i rozłączyła się.



-Co się stało? -oczywiście Ola musiała wiedzieć wszystko zaraz, bo inaczej zje ją ciekawość. Zaczęłam wszystko mówić już po angielsku, tak żeby chłopaki też mogli coś z tego zrozumieć.



-Dzwoniła Emma, moja kuzynka. -wyjaśniłam kto to 



-I co chciała? -no tak, cały Harry, bardziej ciekawski niż baba. Znam go osobiście dopiero niecałe 2 godziny i już zdążyłam to zauważyć.



-Jest w ciąży i.. -Ola zamorduje cię



-Jest w ciąży?! Boże to cudownie! -wykrzyczała -To znaczy, że będziesz ciocią!! -ucieszyła się jeszcze bardziej



-Taa, ale jak nie dasz mi skończyć i przerwiesz mi jeszcze raz, to przestanę mówić. -zagroziłam a brunetka od razu się uspokoiła -Em ryczała jakby się stało coś poważnego. Jedyne co się stało to, to że nie wiedziała jak powiedzieć o tym Sebastianowi.



-Sebastianowi? -Niall



-Jej narzeczony. W czerwcu 2016 planują ślub. Podejrzewam, że albo zrobią go wcześniej albo dopiero po narodzinach dziecka.



-Dlaczego bała się powiedzieć Sebkowi? Przecież sam ma 25 lat, najwyższy czas na dzieci. -Ola



-Nie wiem, ale wyjaśniłam jej, że nie ma o co ryczeć i... -znowu zdzwonił mój telefon i kolejny raz była to Emma. Odebrałam i już bez niczego zaczęłam nawijać po angielsku. 



~Co znowu? -spytałam w żartach z udawaną złością



~Sebastian.



~Co?



~Tak się ucieszył, że sam najpierw nie wiedział czy ma mnie uściskać, zacząć płakać czy sama nie wiem co zrobić. -powiedziała uradowana



~A nie mówiłam. Po prostu ty za bardzo dramatyzujesz. Dobra serio jestem zajęta, ale od razu ci mówię, że masz mnie informować o wszystkim jasne?



~Tak jest! Kapitanie. -zaśmiałyśmy się razem



~I tak ma być. A teraz zjeżdżaj uspakajać Sebastiana, bo chłopak ze szczęścia zwariuje. -Em wybuchła śmiechem i się rozłączyła.



-Po twojej rozmowie wnioskuję, że biedny Sebuś zgłupiał. -uśmiech Alex był tak szeroki, że zastanawiam się czy ją buzia nie zaczęła boleć



-Heh. Mało powiedziane. -zaśmiałyśmy się -To co? Robimy tak jak ustalaliśmy? Zabieracie swoje rzeczy i przeprowadzacie się do nas. Jest tam więcej miejsca, więc będzie wygodniej. -chłopaki pokiwali głowami i już ich nie było. Alex została żeby na nich poczekać i z nimi wrócić do domu, a ja pojechałam wszystko przygotować.





               Po godzinie przed domem pojawiło się auto chłopaków. Normalnie nie mogłam się doczekać kiedy się zjawiął, bo tak mi się nudziło.



-Jesteśmy! -krzyknęła Alex



-No nareszcie. Gdzie wy byliście tyle czasu? -spytałam, no bo ile to można się pakować



-Te debile mają więcej rzeczy na łebka niż my razem. -wypaliła brunetka



-Żartujesz? -jakoś ciężko było mi w to uwierzyć



-Nie. To co ze sobą wzięli, to tylko 1/4 wszystkiego. Ciężarówka ma dotrzeć za jakieś 5 minut.



-O boże. -westchnęłam -Chcecie się czegoś napić?



-Nie, dzięki. Może później. -odpowiedział za wszystkich Liam. Na podjazd wjechała ciężarówka.



              Dopiero o 23 chłopaki skończyli się rozpakowywać. Kurna Alex nie żartowała. Oni serio mieli więcej niż my. To co miałyśmy my dwie razem oni mieli każdy z osobna.



-Jestem padnięta. -opadłam ciężko na kanapę w salonie



-My też. -odpowiedzieli wspólnie



-Marzy mi się gorąca kąpiel i ciepłe łóżko. -mruknęłam na wpół śpiąc



-To czemu nie idziesz? -spytała Ola



-Bo nie mam siły. -odpowiedziałam z zamkniętymi oczami. Nie minęła chwila, a ja znalazłam się w powietrzu. Momentalnie otworzyłam oczy.



-Harry co ty wyrabiasz?! Postaw mnie! -krzyknęłam



-Mówiłaś, że nie masz siły się ruszyć więc jestem i ci pomagam. -skierował się w stronę schodów



-Hazz jestem ciężka, postaw mnie.



-Hmm...Nie. -westchnęłam po raz któryś tego dnia. Nim się obejrzałam byłam już w pokoju.



-Możesz mnie już postawić Styles. -powiedziałam kiedy od dłuższej chwili Harry się nie ruszył



-Nie mam ochoty. Lubię cię trzymać. -wypalił. Po moim ciele rozeszło się przyjemne ciepło. Prawdą jest, że odkąd pamiętam Harry mi się podobał. Takimi tekstami sprawia, że podoba mi się jeszcze bardziej.



-C...co? -spytałam głupio



-Lubię cię trzymać. -powtórzył



-Dlaczego? 



-Ponieważ spodobałaś mi się w chwili kiedy wyszłaś na scenę. -jego wzrok stał się mglisty. Zielone oczy pociemniały a źrenice się rozszerzyły. Widziałam to pożądanie w jego oczach. Moje serce przyspieszyło.



-Harry... Ja...- kurna muszę z tego jakoś wybrnąć -Ja jestem zmęczona. Chciałabym się już położyć.- wymyśliłam na poczekaniu, już dawno odechciało mi się spania



-Tak. Przepraszam. -postawił mnie- Pójdę już. -kiwnęłam tylko głową, a chłopak znalazł się już po drugiej stronie drzwi. Kiedy je zamknął rzuciłam się na łóżko i rozpłakałam się. Kurwa nie mogę się zakochać, a już tym bardziej nie mogę pozwolić żeby on zakochał się we mnie. Przecież Max go zabije jak się dowie...


             Następnego dnia 1D zaproponowali nam wycieczkę po Londynie. Było bardzo fajnie do momentu kiedy nie zadzwonił mój telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz gdzie widniał nie znany mi numer. Domyśliłam się do kogo może należeć. 

-Kto to? -spytała Alex. W odpowiedzi wzruszyłam ramionami.

~Halo? -spytałam niepewnie

~Cześć słoneczko. -O kurwa. 

~Czego? -przełączyłam się na polski, żeby chłopaki nic nie zrozumieli. Niestety Ola zdążyła już załapać z kim rozmawiam, bo pobladła na twarzy.

~Dobrze wiesz dlaczego dzwonię. Nie zapominaj, że ciągle mam cię na oku. Lepiej trzymaj się z daleka od Stylesa, no chyba, że chcesz żeby coś mu się stało. Może jakiś wypadek na ulicy, albo pobicie w środku  nocy? -jego głos był przesiąknięty ironią i kpiną

~Nawet o tym nie myśl sukinsynie. Nie pozwolę ci tego zrobić. -warknęłam do słuchawki

~Więc rób co ci karzę i trzymaj się z daleka od loczka. Inaczej on będzie cierpiał, a ty będziesz na to patrzeć. -po tych słowach się rozłączył.

-Kurwa. -zaklęłam 

-Co chciał? -Ola wiedziała, że specjalnie zaczęłam nawijać po polsku więc i w tym też języku do mnie powiedziała

-Chciał o sobie tylko przypomnieć. Nic wielkiego. -mruknęłam nie wyraźnie

-Mnie nie oszukasz. Byłaś zdenerwowana. O co chodzi? -nie dawała za wygraną

-Chyba jasno się wyraziłam. Daj mi spokój. Kurwa nie powinno cię to interesować! -warknęłam w jej stronę. Prawda jest taka, że nie lubiłam kiedy inni mi pomagali, a już tym bardziej kiedy mogło się im coś stać.

-Ale interesuje, bo jesteś dla mnie jak siostra!! -krzyknęła

-Nie potrzebuję żebyś się mną interesowała! Daj mi spokój i zostaw mnie! -po tych słowach odeszłam od nich parę kroków -A i radzę ci żebyś postąpiła tak jak ci mówię, bo inaczej może ci się stać krzywda. No wiesz: wypadek, pobicie, porwanie. Dużo tego. -powiedziałam z kpiną, bo tylko tak mogłam zamaskować swoje uczucia

-Mówisz dokładnie jak on. -mruknęła ale i tak usłyszałam. Wkurwiłam się i podeszłam do niej. Złapałam ją za kark i przyciągnęłam tak, żeby patrzyła mi w oczy.

-Nigdy więcej mnie z nim nie porównuj. Bo wtedy nie on ci zrobi krzywdę ale ja. -mój głos nie był głośniejszy od szeptu, jednak dobrze mnie zrozumiała. Wiedziała, że ledwo trzymam nerwy na wodzy. Bała się.

-Ja...Przepraszam. -wyszeptała. Puściłam ją i poszłam przed siebie. Potrzebowałam czegoś co mnie uspokoi. Potrzebowałam prochów.


                 Nie pamiętam od kogo zdobyłam kokainę i metamfetaminę ale mało mnie to teraz interesowało. Liczyło się to, że się odstresowałam. Kiedy przekroczyłam próg domu, od razu oparłam się o stolik w korytarzu i stłukłam wazon. Momentalnie w drzwiach pokazali się domownicy. Podniosłam na nich wzrok. Widziałam ich nic nie rozumiejące miny i jakby zatroskaną i przestraszoną minę Alex.

-Ona jest pijana czy jak? -spytał Niall, a ja wybuchłam śmiechem

-Hahahaha!!! Dobry żart! Znasz takich więcej? -spytałam ze łzami rozbawienia w oczach

-Nie Niall. Ona nie jest pijana. Ona jest naćpana. -poinformowała ich brunetka na co ich oczy prawie wyskoczyły z orbit. Na ten widok znowu się zaśmiałam.

-Żartujesz prawda? -spytał Harry. Podeszłam do niego.

-Oj loczku, loczku. W takich sprawach ona nigdy nie żartuje. -wyszczerzyłam się jak słodka idiotka.

-Co ćpałaś? -padło pytanie Oli

-Nie pamiętam. Dużo tego było, ale chyba najwięcej koki i metamfetaminy. -wybełkotałam. Byłam padnięta i miałam ochotę iść tylko spać.

-Zgłupiałaś?! -warknęła -Dobrze wiesz jakie mogą być konsekwencje mieszania koki i amfy. Po za tym zapomniałaś, co było dwa lata temu?! Chcesz, to znowu powtórzyć?! -powoli zaczęły wkurwiać mnie te jej wrzaski

-Kurwa mało mnie obchodzi to co może się stać, a co może się powtórzyć. Zwisa mi to, więc z łaski swojej zamknij ryj i daj mi święty spokój. Nie jesteś moją matką i nie masz prawa mi rozkazywać! -teraz to ja się wydarłam. Może i jestem naćpana, ale nie pozwolę sobą pomiatać.

-Czy ty się do cholery słyszysz?! Przez rok byłaś na odwyku. Ledwo cię odratowali. Przez kolejny rok nie sięgałaś po to gówno i teraz kiedy wyjechałyśmy ty znowu zaczynasz! Co jest z tobą nie tak?! 

-To moje życie! Moja sprawa co robię, z kim robię i jak to robię! Nie powinno cię to w ogóle interesować! Jeśli chcę ćpać, to ćpać będę i huj ci do tego! A teraz idę spać więc z łaski swojej się zamknij! -zakończyłam i poszłam do pokoju. Pamiętam tylko tyle, że położyłam się na łóżku. Resztę urwał mi się film. 

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

                  Rozdział wyszedł mi dłuższy i muszę przyznać, że jestem z niego zadowolona. Wiem, że na razie jest mało związane z 1D, ale z biegiem czasu się to zmieni. Pozdrawiam bardzo wszystkich czytających :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz