środa, 28 października 2015

One Direction #5



        Alex POV:

       Nie wiem kiedy znalazłam się na kolanach Niall'a, ale nie przejmowałam się tym czy mu to pasuje czy nie. Jednak kiedy owinął mnie swoimi ramionami, wiedziałam, że mogę zostać. 
          Był ciepły, twardy, a jednocześnie wygodny. Przy nim czułam się wyjątkowo. Jego zapach mnie uspokajał, więc nie bałam się aż tak. Kątem oka spojrzałam na Paule, ale to co zobaczyłam, nie źle mnie zdziwiło. Otóż siedziała przytulona do Harry'ego. Wzięła ze mnie przykład, ale nie powinna tego robić. Potem przeniosłam wzrok na ekran telewizora- film się skończył.

-To co? Kolejny? -spytał Louis

-A która godzina? -zapytał Harry


-16:30 -odpowiedział Liam i wstał -Myślę, że jeszcze jeden zdążymy oglądnąć.



-Ale musi to być horror? -spytałam

-Tak! -odpowiedzieli mi chórkiem na co się skrzywiłam (chodzi o ich odpowiedź). Włączyli tą nieszczęsną "Laleczkę Chucky". Raz oglądałam ten film, ale inną część. Prawie się posikałam ze strachu.
               Kiedy film się zaczął, ponownie wtuliłam się w Horana. Przy nim czułam się tak inaczej....tak wyjątkowo. Nie pamiętam kiedy zasnęłam.


-Alex. Wake up. -usłyszałam cichy głos przy uchu

-Mhm...Wait. One minute please. -wybełkotałam, wtulając się w...poduszkę? Od razu się podniosłam. -Boże, Niall! Dlaczego mnie nie obudziłeś? Musiało być ci ciężko!

-Nie miałem serca cię budzić, ale teraz nie miałem wyjścia, bo jak teraz nie zaczniemy się ubierać na imprezę, to nigdy się nie wybierzemy. -pokiwałam tylko głową i pobiegłam na górę. Od razu zabrałam potrzebną mi bieliznę i weszłam do łazienki. Na szczęście każdy miał swoją. Szybko się wykąpałam, wysuszyłam włosy i związałam je w luźnego koka. Zrobiłam lekki makijaż i już prawie byłam gotowa, wystarczyło jeszcze coś wybrać do założenia. W tym celu weszłam do pokoju. Otworzyłam szafę (znaczy, małą garderobę) i stałam przed nią w samej bieliźnie, kiedy do pokoju wpadł....NIALL!!! Od razu próbowałam się zakryć.

-Eee...yyy..t..to może ja przyjdę później.- wybełkotał niewyraźnie blondyn i cały czerwony ulotnił się z mojego pokoju. Ja pewnie nie mniej czerwona podreptałam zamknąć drzwi na klucz. Zanim się otrząsnęłam minęło dobre 5 minut. Już uspokojona w miarę wybrałam z szafy granatowe jeansy z wysokim stanem i biały crop-top z krótkim rękawkiem. Dobrałam jeszcze białe vansy, zabrałam telefon i byłam gotowa.
                Kiedy znalazłam się na dole pierwsze co zrobiłam, to ochrzaniłam Niall'a.

-Nikt nie nauczył cię pukać?! -wydarłam się

-Ej no, zapomniałem. To był przypadek, chciałem ci tylko powiedzieć, że pojedziemy dwoma autami. -zaczął się bronić

-I to było aż tak ważne, że musiałeś wpaść do mojego pokoju kiedy ja byłam PÓŁ NAGA?!!!! -byłam wkurzona

-Jezuuu...Przepraszam ok? Obiecuję, że następnym razem zapukam. -westchnęłam tylko i rozejrzałam się po pozostałych, którzy nawiasem mówiąc wyglądali jak stado roześmianych baranów.

-A w z czego rżycie?! -syknęłam dobrze wiedząc o co im chodzi, potem zauważyłam jeszcze jedną niedogodność -A gdzie jest Paula?

-Za tobą. -usłyszałam jej rozbawiony głos. Odwróciłam się w jej stronę i od razu tego pożałowałam, bo zobaczyłam jak z wysiłkiem powstrzymuje śmiech.

-Ty też? -jęknęłam. Następnie zwróciłam uwagę na jej ubranie. Miała na sobie czarne spodnie z wysokim stanem i czarny siatkowany crop-top. Do tego miała ubrane czarne conversy i skórzaną kurtkę. Włosy miała upięte w wysokiego kucyka. Zauważyłam też, że w jej nosie pojawił się kolczyk (ostatnio w nim nie chodziła), a dzięki temu, że Lou ją czymś rozśmieszył dostrzegłam też kolczyk w języku. No tak, nie nosiła go tydzień i sama sobie przebiła ponownie język. Ona jest niemożliwa.

-To jak jedziemy? -spytał Niall

-Ja, Liam, Niall i Alex w jednym, a w drugim Harry, Paula i Zayn.-zaproponował Tomlinson.

-Może być. -odpowiedział za wszystkich Zayn i wyszliśmy na zewnątrz. Ja, Niall, Lou i Liam wsiedliśmy do białego BMW Niall'a, a reszta poszła w stronę czarnego Audi Harry'ego. Lewandowska musi być nieźle pod jarana, bowiem uwielbia Audi.
W momencie kiedy Niall ruszył, zaczęły się pytania typu: Jak długo się znacie z Paulą? Jak to się stało, że postanowiłyśmy wyjechać do Angli?

-Ej...Chłopaki po kolei, bo nie nadążam. Z Pali znamy się już dobre kilka lat. Właściwie poznałyśmy się w wieku 7 lat w pierwszej klasie. Z początku ciągle się kłóciłyśmy dosłownie o wszystko. Paula była typem samotnika, wolała siedzieć w domu i ślęczeć nad książkami niż wyjść gdzieś się zabawić. Nic dziwnego, że teraz zna 4 ręzyki.

-Aż CZTERY?! -chłopaki nie mogli uwierzyć

-Polski, Angielski, Niemiecki i Japoński. 

-Ale po co się ich wszystkich uczyła? -zapytał Louis

-Ojciec jej kazał. Nie miała nic do gadania, a jeśli się sprzeciwiła, obrywała od niego. Nie raz widziałam jak patrzy smutno na moją paczkę, bo by zawsze śmialiśmy się ze wszystkiego, a ona...ona była sama. Do tego stopnia przyzwyczaiła się do samotności, że potem przestała kogokolwiek do siebie dopuszczać. Dopiero w piątej klasie, miałyśmy po 11 lat postanowiłam do niej podejść. Jak się mogłam spodziewać, starała się mnie do siebie zniechęcić, ale nie wychodziło jej, bo ja się nie poddawałam. Potem już jakoś samo tak się stało, że zaprzyjaźniłyśmy się. -zakończyłam. Wiedziałam, że powiedziałam za dużo, ale myślę, że powinni o nas chodź trochę wiedzieć. Jednak kiedy wspomniałam, że ojciec ją bił, zauważyła jak dłonie Horan'a mocniej zaciskają się na kierownicy. Postanowiłam zapytać go o to później.

-Ona miała naprawdę ciężko. -podsumował Liam

-Taa...Nawet nie wiesz jak. Potem ta sprawa z Max'em, narkotykami i mafią. Dobiło ją to wszystko. Po odwyku nie mogłam do niej dotrzeć.

-Ale udało ci się to. -wtrącił się Lou

-Jak widać. -Niall siedział dziwnie cicho

-Dobra jesteśmy. -oświadczył blondyn jakimś dziwnym głosem. Słyszałam w nim hamowaną złość? Wysiedliśmy z samochodu i podeszliśmy do czekających na nas Zayna, Harry'ego i Paule.

-Wchodzimy? -spytał pod ekscytowany Malik

-Jasne. -odpowiedzieliśmy wspólnie i przekroczyliśmy "próg" klubu, którego nazwy nie pamiętam, bo była za długa.

-Witamy w klubie "Harry wiecznie najebany i spełniony". -powiedział Louis

-Co? Czemu tak go nazwaliście? -spytała moja przyjaciółka

-Bo Harry zawsze wraca z tego klubu najebany i po dobrym seksie. -wyjaśnili jej łaskawie chłopcy. Kurwa. Przez moment widziałam jak w jej oczach stoją łzy, ale szybko się opanowała i zaśmiała.

-No to wszystko jasne. Idziemy po drinki? -spytała odwracając się szybko. Przeniosłam wzrok na Harry'ego który wyglądał jakby dostał z liścia.

-Ja stawiam! -wydarł się Nialler. W następnej chwili piłam już pierwszą setkę z redbulem i tańczyłam między masą spoconych ludzi. Tańczyła ze mną Paula i Louis. 
                Kiedy spojrzałam na wyświetlacz telefony, była godzina 3 nad ranem, a my z Paulą ciągle tańczyłyśmy już nie źle wypite. Cztery setki robią swoje. W pewnym momencie Paulę zawołał Niall. Popatrzyłam na nią pytająco na co tylko wzruszyła ramionami i poszła za blondynem. Do mnie dołączyła reszta chłopaków, wznowiliśmy taniec. Miałam dziwne przeczucie, że stanie się coś złego, ale postanowiłam to z ignorować.
                 Coś po 4 zobaczyłam jak Niall wybiega z klubu za jakimś gościem, a zaraz po nim Paula zaczęła się do nas przepychać. Była roztrzęsiona.

-Chłopaki! Szybko! On go zabije! -zaczęła krzyczeć i płakać jednocześnie

-Co?! Kto kogo zabije?! -zapytałam szybko, bo zaczęła mnie ciągnąć w stronę wyjścia, a za mną podążali chłopc

-Max Niall'a! -wykrzyczała i jeszcze bardziej się rozpłakała jednocześnie przyspieszając kroku. Przestraszyłam się. Dobrze wiedziałam do czego Max jest zdolny.
               Kiedy znaleźliśmy się na zewnątrz zobaczyliśmy okładających się pięściami Niall'a i Max'a. Chłopaki od razu pobiegli na pomoc przyjacielowi. Kiedy udało im się odciągnąć bruneta od Horana, Harry zadzwonił po karetkę, a Louis na policję. Niestety w tym czasie Max zdążył uciec. Karetka zabrała Niall'a, a Paula kończyła składać zeznania.

-Max zaczął się do mnie dobierać, a potem pojawił się Niall i mi pomógł. Gdyby nie on, to wszystko inaczej by się skończyło. -spuściła głowę, by ukryć, to jak w jej oczach pojawiają się łzy. Łamiącym się głosem dokończyła. -Musicie znaleźć Max'a i go zamknąć. 

-Zrobimy wszystko co w naszej mocy. -powiedział policjant i się oddalił

-Jedziemy do szpitala. -zażądałam, nic nie mówiąc kiwnęli głowami i wsiedli do samochodu. Teraz jechaliśmy po trzech. W BMW, Ja, Louis i Zayn, a w Audi Paula, Harry i Liam.
                 Droga do szpitala dłużyła nam się niesamowicie, ale w momencie kiedy samochody się zatrzymały, wszyscy wyskoczyliśmy z pojazdów momentalnie znaleźliśmy się przy drzwiach. Zdążyłam tylko zapytać gdzie znajduje się Horan i już nas nie było. Niall znajdował się na sali operacyjnej i walczył o przeżycie, tyle się dowiedzieliśmy od pielęgniarki. Tak strasznie się o niego bałam. Nie przeżyję jak on umrze. Paula z resztą wyglądała jakby miała zaraz umrzeć na stojąco. Nikt jej o nic nie obwiniał ale znając życie, to ona sama siebie o to wszystko obwinia.

                 Pod tą cholerną salą czekamy już od godziny i nic. Paula z Harrym i Louisem wydrążają dziurę w podłodze, Liam stoi pod ścianą z rękami w kieszeniach i ze spuszczoną głową, a Zayn siedzi obok mnie i trzęsie kolanem ze zniecierpliwienia.

-Zaraz oszaleję jeśli się niczego nie dowiem. -warknęła blondynka, w tym momencie otworzyły się drzwi do sali operacyjnej

-Jesteście przyjaciółmi Niall'a Horana? -zapytał młody lekarz może coś po 30-stce

-Tak! Co z nim? -zapytał Liam

-Jak na razie przytrzymujemy go przy życiu, ale nocy nie przeżyje jeśli nie dostanie odpowiedniej dawki krwi. -moje serce w tym momencie stanęło

-Więc, co teraz? -spytałam

-Czy ktoś może wie jaką ma grupę krwi? -pokiwaliśmy przecząco głowami -Potrzebna jest nam grupa krwi 0 na już, a nie jest ją łatwo zdobyć, gdyż jest bardzo rzadka. Mam nadzieję, że zgodzicie się zrobić test, abyśmy mogli dowiedzieć się czy ktoś ma taką krew?- wszyscy się zgodziliśmy, tylko nie Paula

-Co z tobą?! -krzyknęłam

-Odwal się. Wiem jaką mam grupę krwi i nic tu nie pomogę. -syknęła. Nic się już nie odezwałam. Poszliśmy wszyscy do pobrania krwi. Po pół godzinie mieliśmy się dowiedzieć wyników.

               Po 30 minutach przyszedł lekarz prowadzący Niall'a z wynikami.

-Mam złą wiadomość. Nikt z was nie posiada grupy krwi 0. -to był cios poniżej pasa. Co teraz? On przecież umrze. On nie morze umrzeć, przecież go kocham.

-Ja mam. -usłyszałam cichy głos za sobą

-Proszę? -lekarz najwidoczniej nie dosłyszał

-Ja mam grupę krwi 0. -powtórzyła głośniej patrząc na lekarza zimnym zwrokiem

-No cóż. To dobrze ale musiałabyś być z nim spokrewniona. Im zrobiliśmy badania, bo miałem nadzieję, że może jednak się uda, że posiadają taką grupę. -Paula rozejrzała się po każdym z nas

-Mam taką samą grupę krwi co Niall ponieważ, jestem jego siostrą. -w tym momencie przestałam już cokolwiek rozumieć.

******************************************************************

Dedykuję ten rozdział mojej przyjaciółce :D 

Czytasz-------->Komentujesz
To motywuje :P

czwartek, 22 października 2015

One Direction #4



                 You are perfect for me...


            Dlaczego przez tyle lat mnie okłamywali? Co robiłam źle, że nie chcieli mi powiedzieć? Jak mogli to ukrywać przez prawie 18 lat? Czy chociaż raz pomyśleli o tym jak ja się poczuje? Nie. Nigdy o mnie nie pomyśleli. Żyli tak, żeby to im było dobrze. Liczyło się to czy będę dobrze prezentować się w ich życiu. Byłam zwykłą marionetką, którą bez żadnych problemów mogli sterować. Wmawiali mi wszystko co im pasowało. Mówili jak bardzo mnie kochają, że jestem dla niech najważniejsza...Szkoda, że to tylko puste słowa...Kocham cię- to zawsze są tylko puste słowa.


Niall POV:

    Zapukałem do pokoju Alex. Muszę się dowiedzieć, dlaczego Paula odtrąca Harry'ego i czy w ogóle coś do niego czuje.

-Proszę. -usłyszałem i pchnąłem drzwi

-Mogę ci na chwilę przeszkodzić? -od początku jej nie lubiłem. Wydaje się taka przemądrzała jakby pozjadała wszystkie rozumy na tym świecie. No ale czego się nie robi dla przyjaciela.

-Hmm..? Jasne. -odwróciła się na obrotowym fotelu twarzą do mnie. -mimo wszystko muszę przyznać, że brzydka nie była. Długie brązowe włosy i błękitne oczy idealnie pasowały do jej delikatnych rysów twarzy. Jedyne co jej nie pasowało, to długa rana ciągnąca się od lewego kącika ust do środkowej części policzka. Mimo tej rany była bardzo ładna.

-Powiedz. Dlaczego Paula traktuje Harry'ego jak wroga? -widziałem jak po twarzy brunetki przebiega cień strachu?

-Ja..nie wiem. -spuściła głowę

-Czemu kłamiesz? -zaczynała mnie po woli drażnić. Kłamać to ona w ogóle nie potrafi, więc niech lepiej tego nie robi.

-Niall...Ja, nie mogę ci powiedzieć. -widziałem jak zaciska swoje małe dłonie na błękitnej sukience w białe kropki

-Musisz mi powiedzieć. -lekko się wkurzyłem

-Nie muszę, Niall i...i nie chcę. -wyszeptała

-Kurwa Alex, tu chodzi o Harry'ego! -podniosłem na nią głos. Na jej twarzy zawitał szok i wściekłość? 

-Nie powinno cię to obchodzić Horan! To tylko i wyłącznie jej sprawa, dlaczego tak się zachowuje! -no i co zrobiłeś Horan? Czy ty zawsze musisz wypędzić wilka z lasu?

-Posłuchaj...- nie pozwoliła mi dokończyć

-Nie będę cię słuchać. Powiem to raz i więcej się powtarzać nie będę. Jeśli Paula sama zechce ci powiedzieć dlaczego ma w dupie Styles'a, to ci powie. Ja nie wyśpiewam ci całej litanii. A teraz jeśli łasa, wyjdź z mojego pokoju. -nie czekając dłużej wyszedłem od tej wariatki. Może i ma rację, ale tu chodzi o Harry'ego. Nie mogę pozwolić, żeby zrobił coś głupiego. Muszę zapytać się Pauli, ale jeszcze nie teraz. Spróbuję wieczorem jak coś wypije.


Paula POV:



     Zeszłam na dół, bo zostałam zawołana przez chłopaków. Kiedy weszłam do salonu wszyscy siedzieli i zajmowali się swoimi sprawami. Alex coś czytała, Niall grał na gitarze, Harry i Louis się bili, Zayn jadł kanapki, a Liam....właśnie:



-Ej, a Payne'a to gdzie wywiało? -spytałam jednocześnie dając o sobie znać, że jestem, bo jakimś sposobem wcześniej mnie nie zauważyli



-Poszedł do wypożyczalni po jakieś filmy. -dostałam szybką odpowiedź od Zayn'a, który uwielbiał mówić z pełną buzią



-Malik, nie mów z pełną buzią, bo ci wszystko wypadnie i będziesz miał po jedzeniu. -widząc jego wielkie przerażone oczy, które mówiły "Nie tylkooo nie moje naleśnikii !!" wybuchłam śmiechem i pokazałam mu język -To po co mnie tu wołaliście?



-Bo będziemy robić sobie maraton filmowy. -oznajmił z uśmiechem Niall



-W dzień? -no na prawdę. Ich pomysły są boskie.



-Tiaa, w dzień, bo wieczorem idziemy na imprezę. -zauważyłam jak Alex posyła mi zatroskane spojrzenie



-Co? -spytałam, patrząc na nią



-Nic. -odpowiedziała, ale wiedziałam, że powiedziała tak tylko dlatego, że nie chciała wypowiadać tego na głos i mnie wkurzyć



-Eh..Dobra. A jak ci obiecam, że nie zażyję ani grama narkotyków, to przestaniesz się o mnie martwić? Jestem już dużą dziewczynką i umiem sobie radzić z problemami. -wyjaśniłam bezradna



-Ale ma nie być prochów, ani nic w tym stylu, ok?



-OK.  -w tym momencie do salonu wszedł Liam



-Wypożyczyłem 3 filmy. -powiedział z złowieszczym błyskiem w oku



-Błagam powiedz, że nie horrory. -powiedziałyśmy z Alex jednocześnie, ale widząc jego poszerzający się uśmiech, zapomniałam o co pytałam



-Wypożyczyłem: "Jako w piekle tak i na ziemi" , "Laleczka Chucky" i "Naznaczony: rozdział 1". -pokazał nam opakowania z filmami, przez co już przez same okładki byłyśmy białe na twarzach



-Ee..Alex?



-Huh?



-Ja umrę na tych filmach. -wyszeptałam, a widząc potakiwania brunetki nie potrzebowałam już nic. 



                    Niall poszedł zrobić 4 duże popcorny, Liam z Louisem wybierali film, który ma być puszczony najpierw, a Harry i Zayn poszli po poduszki, kołdry i koce. Za to ja z Alex siedziałam na kanapie i odmawiałam litanię. Nienawidzę horrorów. Jak to w ogóle można oglądać.



-Dobra. Najpierw puścimy "Naznaczony". -zgodził się w końcu Louis. On chciał najpierw oglądać "Laleczkę Chucky". Gdzieś już słyszałam, że ta laleczka, to okropny film więc cieszyłam się, że nie ten będzie na razie puszczany, ale "Naznaczony", to coś mi się wydaje, że się posikam na nim ze strachu. 

  
             Chwilę później przyszli z kołdrami i popcornem. Usiedliśmy na kanapach w kolejności od lewej: Liam, Louis, Niall, Alex, Ja, Harry i Zayn. Payne puścił film. Kiedy tylko usłyszałam tą przerażającą melodię, zasłoniłam twarz poduszką. Zayn sobie wymyślił, żeby pozasłaniać wszystkie okna przez co w domu były egipskie ciemności, a mój strach się potęgował. Z resztą nie tylko mój, bo Ola nie wyglądała wcale lepiej. Modliłam się, żeby te filmy jak najszybciej się skończyły.


             Prawdopodobnie oglądaliśmy już pół godziny ale nie jestem pewna, bo prawie ciągle miałam zasłoniętą twarz. Jak na złość, w momencie kiedy ja chciałam popatrzeć co się dzieje, na ekranie pojawiała się straszna scena przez co od razu chowałam głowę z powrotem. W końcu nie wytrzymałam i wskoczyłam na kolana Styles'a. Ola już dawno była na kolanach Niall'a i chyba było jej tam wygodnie, bo nie zabierała się do zejścia z niego.



-Nie bój się księżniczko. -usłyszałam cichy szept Harry'ego przy moim uchu -Jestem przy tobie, a prze mnie nic ci się nie stanie. Obiecuję. -kurcze, zabrzmiało to jak wyznanie. Nic nie odpowiedziałam tylko się w niego jeszcze bardziej wtuliłam. Hazzy objął mnie ciaśniej swoimi silnymi ramionami i położył brodę na mojej głowie. On był mega wygodny, a w jego ramionach czułam się bezpieczna. Pierwszy raz przy kimś czuję taki spokój. Przy Max'ie nigdy tego nie czułam. Harry był kimś z kim chciałabym spędzić każdą możliwą sekundę i nigdy się z nim nie rozstawać.  "Harry are perfect for me.." Tylko to przebiegło mi przez myśl. 

******************************************************************

Mam nadzieję, że rozdział się podobał :D W niedługim czasie powinna pojawić się zakładka "Bohaterowie".

środa, 14 października 2015

One Direction #3



               Rano obudziłam się z mega potwornym kacem. Nic dziwnego. Po dwóch latach nie brania prochów, to normalka. Gorzej, że miałam ochotę znowu się naćpać, a nie chciałam tego. Wczoraj po prostu nie widziałam innego rozwiązania. 


             Ledwo żywa wstałam z łóżka i na chwiejnych nogach poszłam na dół, gdzie słyszałam rozmowy dochodzące z kuchni. Kiedy mnie zauważyli od razu się uciszyli. Pewnie Alex ich ostrzegła, że moja głowa będzie jak bomba atomowa.



-Dobry. -powiedzieli równo



-Mhmm...Dobry. -mruknęłam nie wyraźnie i zrobiłam sobie mega mocną kawę



-Jak się czujesz? -spytała Ola mimo, że dobrze wiedziała



-Nie zadawaj głupich pytań. Dobrze znasz odpowiedź. -irytowała mnie, tylko nie wiem dlaczego. Dostałam sms'a:



~Pamiętaj co ci mówiłem księżniczko. Należysz tylko do mnie. A i jak tam twoja głowa? ~ od razu odpisałam



~Pamiętam i nigdy do ciebie nie należałam. A co do mojej głowy, to nie powinno cię obchodzić.~ wysłałam i schowałam telefon do kieszeni. Kiedy przyszła kolejna wiadomość, nie otwierałam jej. Miałam go wyżej uszu.



-W szafce w łazience są proszki na głowę. Powinny pomóc. -poinformował Liam



-Nie pomogą. -westchnęłam -Dopóki we krwi mam prochy, to tylko kolejna ich dawka złagodzi ból. Czyli bez brania narkotyków głowa będzie mnie boleć dobry cały dzień.



-Powiedz mi, że nie ciągnie cię do powtórki z wczoraj. -Alex patrzyła na mnie z błaganiem w oczach. Ja tylko spuściłam głowę i przygryzłam wargę. -Odpowiedz. -zażądała



-Ja...Wybacz...-powiedziałam i chciałam wyjść z kuchni, ale nie pozwoliła mi



-Nigdzie nie idziesz. Nie pozwolę ci znowu ćpać. Nie chcę, żebyś przeszła kolejny raz, to co dwa lata temu.



-Nie masz na to wpływu. Ani ty, ani nikt inny, a tym bardziej ja. Pamiętasz, co powiedział lekarz z działu odwykowego? Jeśli spróbuje chociaż raz, już nie przestanę. I wiem, że naćpam się znowu i znowu i znowu. Zaczęło się od Niego, a skończy się na wąchaniu kwiatków. -powiedziałam obojętnie



-Nie mów tak! Dasz radę. Musisz dać. -miała łzy w oczach



-Tylko, że ja nie wiem czy chcę przestać. 



-Chcesz. 



-Nie pozwolimy ci umrzeć. Jeśli będzie trzeba, to zrobimy to siłą. -usłyszałam głos Harry'ego



-To nic nie da. -byłam przy swoim



-Da. Przechodziłem przez to samo. Gdyby nie chłopaki, to pewnie już leżałbym w drewnianej puszce pod ziemią.



-Co? -nie mogłam w to uwierzyć



-To prawda. On i Niall byli w przeszłości ćpunami. Mało im brakowało do zdechnięcia. Nie pozwoliliśmy im na to, byli naszymi przyjaciółmi, a przyjaciół się nie zostawia. -Louis był pewny tego co mówi, ale niestety ja miałam gorzej niż oni myślą



-Alex powiedz im, jak było ze mną. Ja nie mam na to ochoty i siły, a oni muszą zrozumieć, że dla mnie nie ma ratunku. -poprosiłam i poszłam na górę.



Alex pov:



-Co masz nam powiedzieć? -pytanie Niall'a sprowadziło mnie na ziemię



-Chodzi o to, że może i wam się wydaje, że Pauli można pomóc, ale nawet nie wiecie jak bardzo się mylicie. -westchnęłam



-Do rzeczy Alex, do rzeczy. -ponaglał mnie Zayn



-Fuck... Wczoraj się naćpała pierwszy raz po dwóch latach. Lekarz ostrzegał, że jeśli chociażby raz narkotyki dostaną się do jej krwi, ona nie przestanie. Nie pomoże nawet odwyk.



-Co? A..Ale jak to? -Harry jak i reszta nic nie mogli z tego zrozumieć



-Mając 15 lat, Paula miała chłopaka, Max'a. Wszystko byłoby OK, gdyby nie to, że był narkomanem i czego nie powiedział Pali, szefem mafii.



-O kurwa.. -wymsknęło się Niall'owi



-Kiedy Paulina się wszystkiego dowiedziała, porwał ją. Przez kurwa rok przetrzymywał ją, faszerował prochami i jednocześnie szkolił tylko po to aby pomogła jego organizacji. Po czasie tak się stało. Zaczęła współpracować z mafią. Można powiedzieć, że była najlepsza.



-Robiła to dobrowolnie? -Liam jak zawsze spostrzegawczy



-Nigdy tego nie robiłam z jakiegoś widzi mi się. -do kuchni weszła moja przyjaciółka -Robiłam to tylko dlatego, że dostawałam prochy. Jeśli tylko mogłam je dostać, robiłam wszystko czego sobie zażyczył. -jej głos był tak wypruty z emocji, zupełnie jak nie moja dawna przyjaciółka



-Potrafisz walczyć itp.? -no tak, Zayn'a interesuje właśnie to. Ale nie dziwię mu się, też najpierw o to pytałam, jak ją odzyskałam.



-Radzę ci nie nadepnąć jej na odcisk, bo wylądujesz na OIOM'ie. -mruknęłam



-No to nici z moich planów. -udawany płacz bruneta wyglądał bardzo realistycznie. 



Paula POV:



-Jakich planów? -udawałam, że nie wiem o co mu chodzi



-No wiesz, że może bym cię tak... -momentalnie mu przerwałam



-Przecież wiem o co ci chodzi  idioto. -zaśmiałam się



-Uff..A już myślałem, że karzesz mi powiedzieć, że chciałbym cię przelecieć. -ja go chyba zabije. Moja twarz w tym momencie musiała wyglądać jak pomidor.


-Nie przeginaj Zayn. -warknął Harry O.o O kurwa, a temu o co kaman?

-Daj spokój Hazz. Nic złego nie robi. -zaczęłam go bronić. Zastanawiam się czy dlatego, że Malik nic złego nie robił czy dlatego, żeby odtrącić Styles'a od siebie? Harry tylko prychnął i poszedł do siebie. 

-Dobra ludzie, mam pomysł. -oświadczył Louis

-Jaki? -zainteresował się Liam

-Co powiecie na to, żeby iść wieczorem do klubu? 

-Ta... -zaczęłam ale Alex mi przerwała

-Nie. Paula nigdzie nie idzie. -wkurwiłam się. Dobrze wiedziałam dlaczego się nie zgadza.

-Nie masz prawa mi niczego bronić, nie jesteś moją matką. Z resztą. Nawet matki bym nie posłuchała. -syknęłam w jej stronę

-Co się z tobą dzieje? Jak byłyśmy w Polsce, nie kłóciłyśmy się, ty nie ćpałaś i nie buntowałaś się.

-Wiesz... Jest coś czego ci nie powiedziałam... -spuściłam głowę

-C..co?! -szok na jej twarzy świadczył sam o sobie, że ją zraniłam

-Alex..Ja, chciałam ci powiedzieć, a...ale nie mogłam. -wyszeptałam

-I, i dlatego taka jesteś? Dlatego ciągle się ze mną kłócisz? -próbowała pojąć

-Powiedzmy. Jestem zła na rodziców, że nie powiedzieli mi wcześniej czegoś. Nigdy im tego nie wybaczę. -po moich policzkach spłynęły łzy

-Nie potrafisz sobie z tym poradzić prawda? -pokiwałam tylko potakująco głową. Może i Ola nie wiedziała o co chodzi, ale nie naciskała i starała się mi pomóc. To jest prawdziwa przyjaciółka. Zaczęłam płakać. Niall podszedł i mnie przytulił, a ja wtuliłam się w niego mocno. Pamiętam jeszcze, że usiadł na kanapie, a mnie pociągnął na kolana. Reszty nie wiem, bo zasnęłam.

Niall POV:

          Domyślam się o co może jej chodzić. No cóż, nie dziwię się, że nikomu nie powiedziała. Zabronili jej. Eh...Muszę coś z tym zrobić, bo oszaleję.

-Ej! Idę zanieść ją do pokoju, bo zasnęła. -oznajmiłem i wstałem z blondynką na rękach. 

            Kiedy położyłem ją na łóżku, moją uwagę przykuło zdjęcie na komodzie. Widniała na nim cała rodzina Pauli. Na tym zdjęciu była taka szczęśliwa, ale i tak widać na nim działanie narkotyków. Mimo to i wtedy wyglądała ślicznie. 
             Odłożyłem zdjęcie i wyszedłem po cichu z pokoju. Skierowałem się do Harry'ego. Zapukałem do drzwi. Kiedy nie usłyszałem odpowiedzi, nacisnąłem klamkę. To co zobaczyłem wywołało u mnie szok. Harry Styles, ten który ma najsilniejsze nerwy z nas wszystkich, ten opanowany chłopak, który jest wiecznie uśmiechnięty....płakał.

-Wszystko w porządku stary? -spytałem, podchodząc do niego

-Taa...Nie, nie wiem. -odpowiedział i popatrzył na mnie załamany. Ten ból w jego oczach sprawiał, że sam poczułem ból w sercu.

-Co jest? -usiadłem obok niego

-Nie wiem. Nie wiem już nic. Co ja mam zrobić? Ciągle robi wszystko, żeby mnie od siebie odsunąć. -wyszeptał

-Eh... posłuchaj. Postaram się coś wyciągnąć od Alex, ale musisz mi odpowiedzieć szczerze. -Hazz kiwnął tylko głową -Kochasz ją?

-Niall. Kocham ją ponad wszystko. -powiedział pewnie patrząc mi w oczy

-Obiecuję, że postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, ale przysięgnij, że nigdy jej nie zranisz. -powiedziałem poważnie

-Przysięgam. Nie mógłbym jej zranić, sam wiesz, że wiem jak to boli. Kiedy Taylor mnie zdradziła, nie potrafiłem się pozbierać. Ale kiedy pierwszy raz zobaczyłem Paulę, ból jakby minął. Na chwilę zapomniałem o Taylor, była tylko ona. Zrozumiałem, że to na nią czekałem całe życie, że tylko Paula może sprawić, że będę szczęśliwy do końca świata. Więc jak mógłbym ją zranić? Jak na razie, to ona rani mnie. -spuścił głowę

-Może ma jakieś powody. Ale pogadam z Alex, najwyżej z Paulą. Na pewno znajdziemy wyjście z tej sytuacji. -oczy Harry'ego od razu napełniły się nadzieją, a na twarzy zagościł uśmiech. Dla takiego widoku, warto się pomęczyć.

**************************************************************************

Jest rozdział :D Mam nadzieję, ze się podobał :*

Czytasz----> Komentujesz :D

niedziela, 4 października 2015

One Direction #2


             Nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. One Direction zaproponowało nam współpracę!!! Nigdy bym nawet o tym nie marzyła.


-Pojedziemy do nas i tam wszystko wam wyjaśnimy. -poinformował nas Louis



-Ok. -odpowiedziałyśmy równocześnie.



             W jakieś 20 minut przyjechaliśmy pod posiadłość chłopaków, a pół godziny później już wszystko wiedziałyśmy.



-Jakieś pytania? -zapytał Zayn po swoim monologu



-Ja mam jedno. -po tych słowach zadzwonił mi telefon -Czekajcie muszę odebrać. -dalej siedząc popatrzyłam na wyświetlacz



-Kto to? -spytała Alex



-Moja kuzynka. -dziwne. Przed wyjazdem miałyśmy dogadane, że dzwonimy do siebie tylko w ważnych sprawach. Nie ma mnie dopiero drugi dzień i już się coś dzieje?! Miałam się tego dowiedzieć.



~Hey. 



~Paula musisz mi pomóc. -usłyszałam płaczliwy głos Emmy, popatrzałam na Olę ze zmarszczonymi brwiami



~Co się stało? Dlaczego płaczesz? -serio się przestraszyłam 



~Ja...N..No bo, ja...-jąkała się przez co nie mogła z siebie nic wydusić



~Uspokój się i zacznij od początku. -Widziałam nic nie rozumiejące miny chłopaków. Przecież nie znają polskiego.



~Jestem w ciąży. -wypaliła, a ja wybuchłam śmiechem



~I dlatego jesteś zapłakana? Przecież, to cudownie! -ucieszyłam się



~Ale jak ja to powiem Sebastianowi?!



~No normalnie. Zobaczysz, że się ucieszy. Sam ma 25 lat ty masz 23. To najlepszy czas na dzieciaki. Zamiast płakać, uśmiechnij się. -sama śmiałam się jak głupia do sera



~Jesteś wspaniała. Dziękuję. 



~Nie ma sprawy. Narka, bo jestem trochę zajęta. 



~Pa. -i rozłączyła się.



-Co się stało? -oczywiście Ola musiała wiedzieć wszystko zaraz, bo inaczej zje ją ciekawość. Zaczęłam wszystko mówić już po angielsku, tak żeby chłopaki też mogli coś z tego zrozumieć.



-Dzwoniła Emma, moja kuzynka. -wyjaśniłam kto to 



-I co chciała? -no tak, cały Harry, bardziej ciekawski niż baba. Znam go osobiście dopiero niecałe 2 godziny i już zdążyłam to zauważyć.



-Jest w ciąży i.. -Ola zamorduje cię



-Jest w ciąży?! Boże to cudownie! -wykrzyczała -To znaczy, że będziesz ciocią!! -ucieszyła się jeszcze bardziej



-Taa, ale jak nie dasz mi skończyć i przerwiesz mi jeszcze raz, to przestanę mówić. -zagroziłam a brunetka od razu się uspokoiła -Em ryczała jakby się stało coś poważnego. Jedyne co się stało to, to że nie wiedziała jak powiedzieć o tym Sebastianowi.



-Sebastianowi? -Niall



-Jej narzeczony. W czerwcu 2016 planują ślub. Podejrzewam, że albo zrobią go wcześniej albo dopiero po narodzinach dziecka.



-Dlaczego bała się powiedzieć Sebkowi? Przecież sam ma 25 lat, najwyższy czas na dzieci. -Ola



-Nie wiem, ale wyjaśniłam jej, że nie ma o co ryczeć i... -znowu zdzwonił mój telefon i kolejny raz była to Emma. Odebrałam i już bez niczego zaczęłam nawijać po angielsku. 



~Co znowu? -spytałam w żartach z udawaną złością



~Sebastian.



~Co?



~Tak się ucieszył, że sam najpierw nie wiedział czy ma mnie uściskać, zacząć płakać czy sama nie wiem co zrobić. -powiedziała uradowana



~A nie mówiłam. Po prostu ty za bardzo dramatyzujesz. Dobra serio jestem zajęta, ale od razu ci mówię, że masz mnie informować o wszystkim jasne?



~Tak jest! Kapitanie. -zaśmiałyśmy się razem



~I tak ma być. A teraz zjeżdżaj uspakajać Sebastiana, bo chłopak ze szczęścia zwariuje. -Em wybuchła śmiechem i się rozłączyła.



-Po twojej rozmowie wnioskuję, że biedny Sebuś zgłupiał. -uśmiech Alex był tak szeroki, że zastanawiam się czy ją buzia nie zaczęła boleć



-Heh. Mało powiedziane. -zaśmiałyśmy się -To co? Robimy tak jak ustalaliśmy? Zabieracie swoje rzeczy i przeprowadzacie się do nas. Jest tam więcej miejsca, więc będzie wygodniej. -chłopaki pokiwali głowami i już ich nie było. Alex została żeby na nich poczekać i z nimi wrócić do domu, a ja pojechałam wszystko przygotować.





               Po godzinie przed domem pojawiło się auto chłopaków. Normalnie nie mogłam się doczekać kiedy się zjawiął, bo tak mi się nudziło.



-Jesteśmy! -krzyknęła Alex



-No nareszcie. Gdzie wy byliście tyle czasu? -spytałam, no bo ile to można się pakować



-Te debile mają więcej rzeczy na łebka niż my razem. -wypaliła brunetka



-Żartujesz? -jakoś ciężko było mi w to uwierzyć



-Nie. To co ze sobą wzięli, to tylko 1/4 wszystkiego. Ciężarówka ma dotrzeć za jakieś 5 minut.



-O boże. -westchnęłam -Chcecie się czegoś napić?



-Nie, dzięki. Może później. -odpowiedział za wszystkich Liam. Na podjazd wjechała ciężarówka.



              Dopiero o 23 chłopaki skończyli się rozpakowywać. Kurna Alex nie żartowała. Oni serio mieli więcej niż my. To co miałyśmy my dwie razem oni mieli każdy z osobna.



-Jestem padnięta. -opadłam ciężko na kanapę w salonie



-My też. -odpowiedzieli wspólnie



-Marzy mi się gorąca kąpiel i ciepłe łóżko. -mruknęłam na wpół śpiąc



-To czemu nie idziesz? -spytała Ola



-Bo nie mam siły. -odpowiedziałam z zamkniętymi oczami. Nie minęła chwila, a ja znalazłam się w powietrzu. Momentalnie otworzyłam oczy.



-Harry co ty wyrabiasz?! Postaw mnie! -krzyknęłam



-Mówiłaś, że nie masz siły się ruszyć więc jestem i ci pomagam. -skierował się w stronę schodów



-Hazz jestem ciężka, postaw mnie.



-Hmm...Nie. -westchnęłam po raz któryś tego dnia. Nim się obejrzałam byłam już w pokoju.



-Możesz mnie już postawić Styles. -powiedziałam kiedy od dłuższej chwili Harry się nie ruszył



-Nie mam ochoty. Lubię cię trzymać. -wypalił. Po moim ciele rozeszło się przyjemne ciepło. Prawdą jest, że odkąd pamiętam Harry mi się podobał. Takimi tekstami sprawia, że podoba mi się jeszcze bardziej.



-C...co? -spytałam głupio



-Lubię cię trzymać. -powtórzył



-Dlaczego? 



-Ponieważ spodobałaś mi się w chwili kiedy wyszłaś na scenę. -jego wzrok stał się mglisty. Zielone oczy pociemniały a źrenice się rozszerzyły. Widziałam to pożądanie w jego oczach. Moje serce przyspieszyło.



-Harry... Ja...- kurna muszę z tego jakoś wybrnąć -Ja jestem zmęczona. Chciałabym się już położyć.- wymyśliłam na poczekaniu, już dawno odechciało mi się spania



-Tak. Przepraszam. -postawił mnie- Pójdę już. -kiwnęłam tylko głową, a chłopak znalazł się już po drugiej stronie drzwi. Kiedy je zamknął rzuciłam się na łóżko i rozpłakałam się. Kurwa nie mogę się zakochać, a już tym bardziej nie mogę pozwolić żeby on zakochał się we mnie. Przecież Max go zabije jak się dowie...


             Następnego dnia 1D zaproponowali nam wycieczkę po Londynie. Było bardzo fajnie do momentu kiedy nie zadzwonił mój telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz gdzie widniał nie znany mi numer. Domyśliłam się do kogo może należeć. 

-Kto to? -spytała Alex. W odpowiedzi wzruszyłam ramionami.

~Halo? -spytałam niepewnie

~Cześć słoneczko. -O kurwa. 

~Czego? -przełączyłam się na polski, żeby chłopaki nic nie zrozumieli. Niestety Ola zdążyła już załapać z kim rozmawiam, bo pobladła na twarzy.

~Dobrze wiesz dlaczego dzwonię. Nie zapominaj, że ciągle mam cię na oku. Lepiej trzymaj się z daleka od Stylesa, no chyba, że chcesz żeby coś mu się stało. Może jakiś wypadek na ulicy, albo pobicie w środku  nocy? -jego głos był przesiąknięty ironią i kpiną

~Nawet o tym nie myśl sukinsynie. Nie pozwolę ci tego zrobić. -warknęłam do słuchawki

~Więc rób co ci karzę i trzymaj się z daleka od loczka. Inaczej on będzie cierpiał, a ty będziesz na to patrzeć. -po tych słowach się rozłączył.

-Kurwa. -zaklęłam 

-Co chciał? -Ola wiedziała, że specjalnie zaczęłam nawijać po polsku więc i w tym też języku do mnie powiedziała

-Chciał o sobie tylko przypomnieć. Nic wielkiego. -mruknęłam nie wyraźnie

-Mnie nie oszukasz. Byłaś zdenerwowana. O co chodzi? -nie dawała za wygraną

-Chyba jasno się wyraziłam. Daj mi spokój. Kurwa nie powinno cię to interesować! -warknęłam w jej stronę. Prawda jest taka, że nie lubiłam kiedy inni mi pomagali, a już tym bardziej kiedy mogło się im coś stać.

-Ale interesuje, bo jesteś dla mnie jak siostra!! -krzyknęła

-Nie potrzebuję żebyś się mną interesowała! Daj mi spokój i zostaw mnie! -po tych słowach odeszłam od nich parę kroków -A i radzę ci żebyś postąpiła tak jak ci mówię, bo inaczej może ci się stać krzywda. No wiesz: wypadek, pobicie, porwanie. Dużo tego. -powiedziałam z kpiną, bo tylko tak mogłam zamaskować swoje uczucia

-Mówisz dokładnie jak on. -mruknęła ale i tak usłyszałam. Wkurwiłam się i podeszłam do niej. Złapałam ją za kark i przyciągnęłam tak, żeby patrzyła mi w oczy.

-Nigdy więcej mnie z nim nie porównuj. Bo wtedy nie on ci zrobi krzywdę ale ja. -mój głos nie był głośniejszy od szeptu, jednak dobrze mnie zrozumiała. Wiedziała, że ledwo trzymam nerwy na wodzy. Bała się.

-Ja...Przepraszam. -wyszeptała. Puściłam ją i poszłam przed siebie. Potrzebowałam czegoś co mnie uspokoi. Potrzebowałam prochów.


                 Nie pamiętam od kogo zdobyłam kokainę i metamfetaminę ale mało mnie to teraz interesowało. Liczyło się to, że się odstresowałam. Kiedy przekroczyłam próg domu, od razu oparłam się o stolik w korytarzu i stłukłam wazon. Momentalnie w drzwiach pokazali się domownicy. Podniosłam na nich wzrok. Widziałam ich nic nie rozumiejące miny i jakby zatroskaną i przestraszoną minę Alex.

-Ona jest pijana czy jak? -spytał Niall, a ja wybuchłam śmiechem

-Hahahaha!!! Dobry żart! Znasz takich więcej? -spytałam ze łzami rozbawienia w oczach

-Nie Niall. Ona nie jest pijana. Ona jest naćpana. -poinformowała ich brunetka na co ich oczy prawie wyskoczyły z orbit. Na ten widok znowu się zaśmiałam.

-Żartujesz prawda? -spytał Harry. Podeszłam do niego.

-Oj loczku, loczku. W takich sprawach ona nigdy nie żartuje. -wyszczerzyłam się jak słodka idiotka.

-Co ćpałaś? -padło pytanie Oli

-Nie pamiętam. Dużo tego było, ale chyba najwięcej koki i metamfetaminy. -wybełkotałam. Byłam padnięta i miałam ochotę iść tylko spać.

-Zgłupiałaś?! -warknęła -Dobrze wiesz jakie mogą być konsekwencje mieszania koki i amfy. Po za tym zapomniałaś, co było dwa lata temu?! Chcesz, to znowu powtórzyć?! -powoli zaczęły wkurwiać mnie te jej wrzaski

-Kurwa mało mnie obchodzi to co może się stać, a co może się powtórzyć. Zwisa mi to, więc z łaski swojej zamknij ryj i daj mi święty spokój. Nie jesteś moją matką i nie masz prawa mi rozkazywać! -teraz to ja się wydarłam. Może i jestem naćpana, ale nie pozwolę sobą pomiatać.

-Czy ty się do cholery słyszysz?! Przez rok byłaś na odwyku. Ledwo cię odratowali. Przez kolejny rok nie sięgałaś po to gówno i teraz kiedy wyjechałyśmy ty znowu zaczynasz! Co jest z tobą nie tak?! 

-To moje życie! Moja sprawa co robię, z kim robię i jak to robię! Nie powinno cię to w ogóle interesować! Jeśli chcę ćpać, to ćpać będę i huj ci do tego! A teraz idę spać więc z łaski swojej się zamknij! -zakończyłam i poszłam do pokoju. Pamiętam tylko tyle, że położyłam się na łóżku. Resztę urwał mi się film. 

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

                  Rozdział wyszedł mi dłuższy i muszę przyznać, że jestem z niego zadowolona. Wiem, że na razie jest mało związane z 1D, ale z biegiem czasu się to zmieni. Pozdrawiam bardzo wszystkich czytających :D

czwartek, 1 października 2015

One Direction #1

                               Nareszcie! Spełniło się moje marzenie i lecę do Anglii z moją przyjaciółką. Odkąd pamiętam, to było to nasze marzenie. Najlepsze jest to, że lecimy tam na stałe. A tak przy okazji zapomniałam się wam przedstawić. Jestem Paulina i razem z Olą pochodzimy z Polski. Mamy po 18 lat. Właśnie skończyłyśmy szkołę, a że obie mamy talent do śpiewu, postanowiłyśmy rozwijać się w tym kierunku już w Wielkiej Brytanii. Zapisałyśmy się do programu X-Factor. Pewnie głupio to zabrzmi ale to prawda. Chcemy się sprawdzić. Wybrałyśmy piosenkę zespołu One Direction- Drag Me Down. To nasz ulubiony zespół i tą piosenkę ćwiczyłyśmy dobre parę miesięcy. Jutro jest przesłuchanie, niestety nie wiemy kto zasiada w jury.


-Wiesz co?- zaczęłam



-No?



-Jestem szczęśliwa, że moje marzenie się spełniło. Warto było czekać.



-Jutro przesłuchanie. Jestem podekscytowana.



-Ja też. -leciałyśmy już samolotem, więc wystarczyło czekać. Wsadziłam słuchawki do uszu i odpłynęłam.




Anglia / Londyn



-Paula. Obudź się. Właśnie wylądowałyśmy. -szarpnęła mnie za ramię



-JUŻ?! -poderwałam się szybko. Ola skinęła głową i podniosła się z siedzenia. Potem szybko poszła cała reszta i nim się obejrzałyśmy jechałyśmy do nowego domu. Kupiłyśmy go na spółkę więc wyszło taniej a, że nasi rodzice są zamożni, to nie było z tym problemu.



             Taksówka wysadziła nas pod naszym nowym domem,a raczej willą.



-No to wchodzimy? -spytałam z uśmiechem



-Jasne!! -chwilę później stałyśmy w przestronnym salonie połączonym z kuchnią



-O kurwa!! Ale zajebisty dom!!!!!!- krzyknęłam, nie czekając na nic poleciałam na górę i obczaiłam dwie łazienki, mój pokój, pokój Oli i wspólną garderobę. Potem wybiegłam na zewnątrz i zaczęłam piszczeć. Wiedziałam, że to willa ale jej nie widziałam, bo rodzice powiedzieli, że wybiorą sami. Do wieczora rozpakowywałyśmy swoje rzeczy. Trochę tego było więc o 23 poszłam się dopiero kąpać, a o 24 spać.



                                               *



         Rano obudziła mnie moja ulubiona piosenka- Story Of My Life.



-Mmm...Halo? -spytałam zaspanym głosem



-Cześć córeczko. Jak tam w nowym domu? -spytała radośnie



-Wspaniale. Właśnie się obudziłam. Strasznie nam się tu podoba, musicie kiedyś tu przyjechać. -wypaliłam



-Haha.. Cieszę się, że robisz, to co kochasz i, że byłaś w stanie spełnić swoje marzenia. Pamiętam jak uczyłaś się angielskiego. W ogóle nie potrafiłaś go zrozumieć, a teraz... teraz jesteś tam, sama, inteligentna i szczęśliwa. -głos mojej mamy zaczął się łamać



-Hej, mamo nie płacz, przecież będziemy się widywać. Na wakacje do was przyjadę, potem może wy do mnie. Nie ma się o co rozczulać. 



-Może masz rację. No dobra, lepiej mi powiedz kiedy masz przesłuchanie? 



-Dziś o 14 londyńskiego czasu. W Polsce będzie 15. -wyjaśniłam



-Życzę ci powodzenia i będę trzymać za ciebie kciuki. 



-Dziękuję mamuś.



-Pa słoneczko, do usłyszenia.



-Kocham cię.



-A ja ciebie. -po tych słowach rozłączyłam się. Tęskniłam, to prawda, ale nie chciałam nigdy mieszkać całe życie w kraju. Teraz jestem wolna i mogę kierować swoim życiem tak jak chcę.



            Wstałam, wzięłam ubrania na dzisiejszy dzień i poszłam do łazienki. Nie było jakoś specjalnie ciepło więc wybrałam to.  Kiedy zeszłam na dół Ola już siedziała przy stole i wpierniczała naleśniki.



-Zrobiłas też dla mnie?- spytałam z nadzieja



-Pewnie. Są na blacie. -uśmiechnęła się do mnie promiennie



-Jesteś wspaniała, bo jestem cholernie głodna. -od razu zabrałam się za jedzenie



-Kobieto jak ty możesz tyle jeść i nie tyć?



-W porównaniu do ciebie ja chodzę na siłownię. Między innymi dlatego często jestem głodna, a po za tym lubię jeść.



-Jesteś niesamowita.



-Wiem. -uśmiechnęłam się do niej wrednie



-A jak skromna. -skomentowałam to cichym śmiechem.



                                               *



          O 13:30 wyszłyśmy z domu kierując się na przesłuchanie. Nie było to daleko więc 20 minut później znalazłyśmy się w odpowiednim budynku. Masakrycznie dużo ludzi znajdowało się w tym pomieszczeniu.



-Nie ma szans żebyśmy się dostały. -zakomunikowała moja przyjaciółka



-Więcej optymizmu. -mimo tych słów sama byłam poddenerwowana. Przecież to jest nie możliwe żebyśmy sie dostały a co dopiero wygrały.



          Czekałyśmy dobre parę godzin aż nadeszła nasza kolej. Niepewnie weszłyśmy na scenę. To co tam zobaczyłyśmy sprawiło ze zaczęłam się cieszyć i jednoczenie bardziej denerwować. Jury to osoby których nie znam ale za to osoby siedzące na widowni za nimi znam.



-Cześć dziewczyny. Jak wam na imię i skąd jesteście? -spytała brunetka siedząca w jury. Widziałam, że Ola nie jest w stanie wymówić ani słowa więc odezwałam się pierwsza.



-Jestem Paulina, a to moja przyjaciółka Ola lub Alex jak kto woli. Pochodzimy z Polski. Wczoraj przeprowadziłyśmy się tu na stałe. -odpowiedziałam o dziwno, normalnie



-Ile macie lat?



-18 



-Jaką piosenkę zaśpiewacie? -spytał facet siedzący obok brunetki



-Drag Me Down. O ile Alex zacznie normalnie gadać. -burknęłam



-Hę??? -popatrzyła na mnie zdziwiona



-Wiem, że jesteś teraz w szoku, bo masz przed sobą One Direction ale jak za chwilę nie zaczniesz ze mną śpiewać, to cię ukatrupię. -powiedziałam grobowym tone



-Jasne, jasne tylko się nie denerwuj, bo ci żyłka pęknie. -wypaliła, a chłopaki wraz z jury zaczęli chichotać



-Tiaaaa... Bardzo zabawne. -właśnie zaczęła lecieć piosenka, a ja zaczęłam śpiewać. Potem wszystko zaczęło się dziać jak w zwolnionym tempie. Kiedy skończyłyśmy chłopaki jak na komendę wstali i ogłosili, że........



-Co?! -krzyknęłyśmy jednocześnie



-To co słyszałyście. Jesteście tak dobre, że postanowiliśmy nawet was nie dopuszczać do programu tylko od razu zaczniecie z nami pracować. -słowa Harrego sprawiły, że nie wiedziałam czy mam się śmiać czy płakać ze szczęścia -Najpierw zaczniemy od prób, a z biegiem czasu będziecie występować z nami na scenie. No i oczywiście będziecie jeździć z nami w trasy.



-O Boże. -mruknęłam i popatrzyłam na Olę, która dosłownie stała z otwartą buzią i łzami w oczach. W końcu popatrzyła na mnie i zaczęła piszczeć, a ja wraz z nią. Ja kurwa jebana mać nie wierzę!!! Boże oby to tylko nie był sen.



-Chodźcie dziewczyny. Wszystko wam wyjaśnimy. -powiedział Niall Horan i gestem ręki kazał nam iść za nimi. Od tego czasu wszystko miało się zmienić. Nasze życie z przeciętnego stanie się niezwykłe.



Willa / Dom dziewczyn




Salon z kuchnią


Łazienka nr 1



Łazienka nr 2

Pokój Oli



Pokój Pauli

Garderoba



^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

                   Jest pierwszy rozdział :D Podajcie swoje opinie, co sądzicie o początku tego opowiadanie xD